Wyświetl pojedynczy post
Arkadiusz.Czerepach
Senior Member
 
 
Od: 11.2016

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#110
Stary 28.09.2024, 13:20



Markus napisał(a):Wyświetl post
Parę wniosków po meczu.

Jop ma rzeczywiście bardziej szczęśliwą rękę do trenerki niż Moskal, Brzęczek czy Sobolewski razem wzięci. Na razie prawie zawsze szczęście mu sprzyja, ale też sam swoimi decyzjami umie mu pomóc.

Wbrew sugestiom z konferencji prasowej,że dużych zmian nie będzie, zmienił parę rzeczy, zarówno w składzie jak i w taktyce. I trafił ze zmianami. W ustawieniu wyrzucił do kosza parę Jaroch-Starzyński po prawej stronie, słusznie postawił na Letkiewicza w roli młodzieżowca, jak ktoś już zauważył mocniej postawił też na ustawienie 3-4-3 w fazie ataku, nie ustawiał w jednej osi Carbo i Igbekeme, powierzając temu drugiemu bardziej rolę rozgrywającego mającego dynamizować grę i rzucać więcej prostopadłych podań, co ów już niegdyś pokazywał, że potrafi robić.

Więc automatycznie nieco inaczej zaczęła wyglądać nasza kreacja i atak pozycyjny. Ewidentnie było widać, że James dostał nakaz podawania do przodu tak często jak tylko się da, to ma być jego pierwszy wybór, a nie uspokajanie gry i odbudowywanie ustawienia.

Forma Igbekeme zdecydowanie idzie w górę. Zresztą nie tylko jego: wszyscy zawodnicy zwłaszcza po przerwie prezentowali się zdecydowanie lepiej niż we wcześniejszych meczach. Krytykowany tu przez niektórych Alfaro poza zmarnowaną stuprocentową sytuacją (strzałowo zawsze był słaby) robił dobrą robotę w grze bez piłki i ustawianiu się w półprzestrzeniach, co otwierało możliwości Mikulcowi, który przez to w pierwszej połowie niespodziewanie był naszym najgroźniejszym zawodnikiem - i jeszcze bardziej dezorganizowało i tak słabo zorganizowaną przez Sobolewskiego obronę Odry.

Przełamał się Zwoliński, który w końcu w drugiej połowie zaczął biegać i grać agresywniej, a nie tylko stać jak kołek w miejscu, nawet nie zakładając, że kiedykolwiek w jego stronę poleci piłka. W pierwszej połowie miał same nieudane zagrania poza jednym podaniem. Nie wiem, co mu w szatni powiedział Jop, ale zadziałało.

W taktyce Jop zmienił również egzekutora rzutów rożnych, chce on mieć wówczas Rodado w polu karnym choćby do sytuacyjnego wykańczania akcji, jeśli nie wygrania główek. Mądry ruch, mimo indolencji Kissa i Jarocha w dokładności tych dośrodkowań w niektórych momentach.

Nie było też po raz kolejny robienia na siłę z Sukiennickiego skrzydłowego czy ofensywnego pomocnika. To również jak widać się opłaciło. Udało się nawet zmienić Rodado przed upływem 90 minut gry, by nie forsować go maksymalnie w każdym meczu. Jedynie Carbo trzymał za długo na boisku, przez co zdążył złapać on żółtą kartkę.

Konkludując: zarządzanie meczem oraz przygotowanie zespołu do niego w wydaniu Jopa było o wiele bardziej przemyślane i rozsądniejsze niż wcześniej u Moskala.

Oczywiście należy pamiętać i o beznadziejnie wyglądającym przeciwniku, co w niczym nie umniejsza zwycięstwa Wisły, ale nakazuje też sceptycyzm w wyciąganiu jakichś długofalowych wniosków. Sobolewski kolejny raz udowodnił jak beznadziejnym jest trenerem i jak, niestety, ale trzeba to powiedzieć, głupi był Królewski, że powierzył mu Wisłę na prawie rok czasu i za cholerę nie chciał go zwolnić. Dziś jego Odra to grająca totalny piach zdezorganizowana drużyna bez jakiegokolwiek atutu i nawet wolicjonalnie wyglądająca koszmarnie.

W tym kontekście widać jaką potworną krzywdę robił Sobolewski również Wiśle wiosną rok temu swoimi posunięciami i decyzjami. Dostał od Kiko praktycznie samograj i zawodników, którzy przerastali tą ligę, ale tak ich zniszczył swoimi treningami i taktycznymi wizjami gry, że pod koniec rundy na najważniejsze mecze byli już tylko cieniem siebie z początku wiosny i przegrali bezpośredni awans. Zaczęli wyglądać tak jak teraz wygląda Odra.

Dziś jestem absolutnie pewien, że gdybyśmy mieli wtedy jakiegokolwiek innego trenera na ławce, nawet kogoś takiego jak Moskal, zdecydowanie bardziej ogarnąłby temat i gralibyśmy od dawna w Ekstraklasie. Nie byłoby choćby tylko odsyłania Igbekeme na trybuny z Sosnowcem.

No ale Królewski musiał go bronić jak lwica młodych. Klub poniósł przez to bardzo poważne konsekwencje. Czasu już się nie cofnie.
Odpowiedz cytując