Patryko napisał(a):

Ciężko mówić o poradzeniu sobie lub nie w realiach, w jakich trenował teraz Moskal. Słowa Probierza o tym, że puchary to pocałunek śmierci, jak najbardziej mają odzwierciedlenie w obecnej sytuacji Wisły.
Kadra, nie dość, że cały czas w budowie, niekompletna, nie mająca szans na normalne treningi ze względu na ciągłe wyjazdy i mecze, została jeszcze dodatkowo zajechana dużą liczbą spotkań w naprawdę krótkim odstępie czasu. Dla większości graczy pierwszego zespołu był to pierwszy (i zapewne ostatni) tak intensywny okres gry w ich życiu.
Nie chcę tu bronić Moskala, swoje za uszami też na pewno ma, ale jednoznaczne mówienie, że sobie nie poradził, biorąc pod uwagę wszystkie zaistniałe okoliczności, jest po prostu krzywdzące.
|
Dlatego byłem zdania że Moskala należało zostawić pod warunkiem że faktycznie planował zmiany i "urealnienie" swojego hobby footballu. Czy miał pomysł, energię i wolę to coś czego nie jestem w stanie ocenić.
Królewski ocenił że nie. Czy ma odpowiednią wiedzę i kompetencje? Myślę że wątpię, ale to on jest prezesem i właścicielem klubu. Cupiał też w wielu wypadkach zachowywał się jak kretyn (Kapka, Mandziara, zwolnienie Kasperczaka, w ogóle - masa bezsensownych zwolnień), ale takie prawo właściciela. Ostatecznie to on będzie oceniany jako ten który Wisłę wydobył albo pogrzebał.
Mnie u Moskala bardzo wiele rzeczy się nie spodobało. Liczyłem na większy pragmatyzm z sezonów kiedy awansował ŁKS-em a nie najgorsze frajerstwo z sezonów spadkowych. To co powiedział Królewski o grze zespołu to było kropka w kropkę to co pisano tutaj po każdym meczu. Nie można grać wysoko wolnymi kołkami na stoperze, nie może najszybszy def. pom. dublować pozycji innych piłkarzy ofensywnych, to jest kpina a nie gra w obronie. Moje wrażenie jest takie że w pewnym momencie Panu Kazimierzowi się odkleiło. Te wypowiedzi że muszą dominować, grać non stop do przodu przed meczem z Wartą...
No nie.
A co by było gdyby Moskal został już się nie dowiemy.