Cymes napisał(a):

Mam wątpliwości czy kiedykolwiek był wyborem prezesa, o ideale już w ogóle nie wspominając.
Cytat z Treli, który już się przewinął, ale jak dla mnie wart jest rozwinięcia jako nie tyle ciekawy co trochę przerażający.
Przez te dwa dni widziałem wywiad w KS, Studio Reymonta, Tetryków oraz kilka innych podkastów okazjonalnych oraz cyklicznych. Poza tym kilkanaście felietonów/tekstów różnych autorów. Łączy je wszystkie jedno. Ogromny problem ze znalezieniem logiki w tym co się stało. Część ludzi próbuje ją dostrzegać w liście otwartym, ale nawet wtedy przyznaje, że jest wątła i krucha. Inni są bardziej radykalni sugerując, że w tym logiki zwyczajnie nie ma są natomiast emocje, które zdolność logicznego myślenia odebrały. Jest jednak jeszcze coś, najbardziej chyba widoczne w tekstach właśnie Treli i Langiera. Niewypowiedziana wprost teza, że Moskal był do odstrzału już pierwszego dnia zatrudnienia. Kontrowersyjne, bo niemożliwe do udowodnienia, a Królewski z pewnością nigdy się do tego nie przyzna. Problem polega na tym, że spina całość logiczną klamrą znacznie lepiej niż wszystkie wysrywy, które wypłynęły z gabinetu prezesa.
Czy to był kandydat akceptowany przez prezesa? Pierwotnie nigdy. Po prostu ugiął się pod presją społeczności co nie znaczy, że go zaakceptował.
Czy nie zdawał sobie sprawy, że bierze trenera ze starej szkoły? Myślę, że zdawał sobie sprawę doskonale.
Czy cynizm i wyrachowanie przy zwolnieniu są zaskakujące? Znacznie mniej jeśli decyzja zapadła już w momencie zatrudnienia.
Czy byliśmy przygotowywani, że Wisła w tym roku nie walczy o awans? W subtelny sposób, ale jednak od pierwszej konferencji.
Czy moment zwolnienia po odwołanym meczu wydaje się dziwny? Nie aż tak, jeśli od dawna był ustawiony pod powrót z konferencji w Hiszpanii i wysrywy o sevilskim objawieniu.
Dalej mamy kreta w szatni i chyba najbardziej zastanawiające - czekanie z dymisją Kołaczyka oraz przyjęciem rezygnacji kierownika sklepu na moment, w którym również zwolnimy trenera. Do tego kilka innych dymisji, żeby całość rozmyć pod pozorami nowego otwarcia, resetu i tym podobnych pierd0letów. Natomiast dwuletnia umowa, farmazony o poparciu czy wycieczki na trybuny w celu bronienia sztabu to tylko inscenizacje na potrzeby uwiarygodnienia całego cyrku.
Trela (nie)logiczne wysrywy Królewskiego z ostatnich dni podsumowuje wprost - Wisła ma prezesa, który zatrudnił trenera pod presją społeczności, a następnie w zasadzie otwarcie stwierdził, że nie był zainteresowany zrobieniem z tym trenerem awansu. Można wierzyć, że któregoś dnia Jarosław obudził się z tą złotą myślą, ale przynajmniej ja mam wrażenie, że ktoś robi ze mnie idiote. Znacznie bardziej przemawia do mnie teza, że tego zainteresowania zrobieniem awansu z Moskalem chyba nigdy nie było.
Chłopa, który zrobił z Wisły prywatny folwark, na którym wujek miał udowodnić bez względu na koszty i konsekwencje dla klubu, że jego wyjebanie z reprezentacji było wielką niesprawiedliwością. Zamieniliśmy na typa, który coś chce udowodnić z pewnością. Zaczynam niestety mieć wątpliwości czy to sprawa stricte biznesowa, czy jednak fundamentalne są poważne problemy z głową.
|
stawiam na
fundamentalne są poważne problemy z głową z dodatkiem niestabilności emocjonalnej