Jaroo1 napisał(a):

Tak, wierzę w to, że w tym czasie nogi powinny odpocząć i nabrać świeżości.
Nie róbmy też zbyt dużych kalek z tych kopaczy. To są zawodowi sportowcy a mecze to nie są maratony żeby po nich miesiąc odpoczywać.
|
Sorry, ale to jest takie populistyczne hasło, którym lubią szafować ludzie, którzy o sporcie nie mają większego pojęcia.
To, że ktoś jest profesjonalistą to jedno (zakładamy na chwilę, że drugi poziom rozgrywkowy osiemnastego kraju w rankingu europejskim traktujemy jako pełnoprawnych profesjonalistów, co już jest takie sobie uzasadnione, ale rozumiem, że ludzie oceniają głównie po tym, że zarabiają dużo), to czy jego organizm jest przyzwyczajony do uprawiania sportu na określonej intensywności to drugie.
Jeśli masz jakieś wątpliwości, to zrób sobie eksperyment i z marszu od jutra zacznij pracować o 50% dłużej, np. pracowałeś do tej pory 8 godzin dziennie, wrzuć sobie 12 godzin dziennie. Za dwa tygodnie się spotkamy i powiesz mi czy czujesz się bardziej zmęczony. Jesteś profesjonalistą w swojej pracy, jak sądzę, więc na pewno dasz radę z dnia na dzień zmienić taki tryb bez wpływu na organizm, prawda?
Nie da się bezkosztowo i bezproblemowo z dnia na dzień przerzucić na taką intensywność jeśli organizm przez całe życie trenował inaczej. No sorry, taki mamy klimat. Jedenaście dni, w czasie których wcale nie odpoczywasz przez cały czas, tylko normalnie trenujesz, może wystarczyć do lekkiego odzyskania świeżości, ale nijak nie zastąpi ani tego, że nie miałeś normalnego przygotowania do sezonu, ani tego, że od dwóch miesięcy grasz w zupełnie innym trybie niż robiłeś to przez całe dotychczasowe sportowe życie. A nasi zawodnicy najnormalniej w świecie nigdy tak nie grali, część z nich nie przeszła normalnego przygotowania do sezonu, a część to w ogóle nie była nawet gotowa do grania.
Cytat:
|
Jeśli ta sama drużyna mogła wygrywać z mocniejszymi, europejskimi rywalami i to wlansie w całym ciągu meczów bez odpoczynku to dlaczego niby ma nie wygrywać teraz w I lidze. Teraz przeszkadza że Moskal nie miał zespołu na przygotowania a w Europie nie przeszkadzało?
|
W całej naszej pucharowej przygodzie tylko raz wygraliśmy oba mecze. Reszta była w kratkę, doskonałe mecze były przeplatane katastrofalnymi. W międzyczasie w lidze rozegraliśmy jeden dobry mecz i resztę albo słabo, albo co najwyżej przeciętnie
Nawet to dowodzi, że ta drużyna nie jest zdolna do regularnego grania meczów na takiej intensywności z dobrymi wynikami. Dobre mecze zawsze były kosztem większej liczby meczów słabych.
Czyli klasyka mobilizowania się raz na jakiś czas do gry powyżej swoich normalnych zdolności i umiejętności.
W lidze dotyka nas to w dwójnasób - bo nie dość, że nie jesteśmy w stanie grać w ten sposób każdego meczu ligowego, to dodatkowo jesteśmy w tej sytuacji, że to na nas mobilizują się przeciwnicy, którzy grają często mecze życia gryząc trawę, a potem płacą za to cenę zjazdem w kolejnym meczu.
Cytat:
|
Dlatego podkreślam, mental i tylko mental.
|
Mental u nas leży od kilku lat. Jak idzie, to idzie. Ale wystarczy, że coś nie wyjdzie, to już właściwie pozamiatane. To siedzi w ich głowach i tego się nie zmieni tak od ręki, a przynajmniej nie zmieni tego żaden trener typu Rude, Moskal, Sobolewski czy inny Gula, czyli ludzie, którzy zajmują się głównie mrówczą pracą u podstaw. Potrzebna jest im fachowa pomoc, jakiś psycholog, motywator itp., bo szkoda też wchodzić w drugą skrajność czyli jakiś trener Ojrzyńskopodobny, bo żadne ostre granie z kadrą złożoną z filigranowych Kissów, Starzyńskich, Baenów czy innych Duarte w tej lidze nic nam nie da.
Cytat:
|
Ta drużyna, a właściwie nie drużyna tylko całe środowisko wislackie na czele z właścicielem jest toksyczne i tworzy jakiś przeklety krąg.
|
No i oczywiście tutaj zgoda - w klubie muszą pojawić się profesjonalizm i odpowiedzialność na każdym szczeblu i w każdym pionie - od zarządu zaczynając.