s1mone napisał(a):

My przede wszystkim z ŁKS zagraliśmy zupełnie inny mecz niż z Wartą.
Pierwsza połowa była tragiczna, a statystyczna przewaga wynika przede wszystkim z mocnego ciśnięcia przez nas po chociaż jednego gola, gdy już było praktycznie po meczu.
Co do meczu z ŁKS - moje uwagi :
1) Starzyński dużo lepiej gra po prawej stronie
2) Carbo jest w tym momencie w tragicznej formie, ciągle spóźniony, niedokładny, niechlujny
3) Sukiennicki pomimo hejtowania go na forum musi grać w 1 składzie. Abstrahując od tego kretyńskiego karnego (obecne wytyczne to jakiś żart, przecież ręka była naturalnie ułożona wg mnie) to po jego wejściu obraz gry się znacząco poprawił.
4) Duarte zrobił więcej w 15 minut niż reszta naszych ofensywnych piłkarzy przez cały mecz, zasłużył żeby go wypuścić w pierwszym składzie na kierownicy. Facet ma świetny zmysł do gry kombinacyjnej w tłoku, taki ktoś jest nam potrzebny od początku meczu.
No i tyle. Zagraliśmy bardzo słaby mecz i zasłużenie przegraliśmy. Zmiany Moskala względem poprzedniego meczu były bardzo nietrafione. Dwie wrzutki i karny z tyłka i poszło.
|
Trudno oceniać zmiany Moskala bez wiedzy czym były spowodowane. Ogólnie, niestety, często to wybór pomiędzy dwoma typami słabych zawodników z różnymi zestawami wad.
Zdecydowanie więcej od pojawienia się Sukiennickiego czy Duarte zrobiło 3:0 dl ŁKSu. Co nie powinno dziwić, bo większość rodzimych drużyn przy takim wyniku w tej fazie meczu, myśli już o wydarzeniach pozaboiskowych, a nie szarpaniu się z przeciwnikiem.
Ale tak, był to bardzo słaby mecz w naszym wykonaniu, w przeciwieństwie do 2 poprzednich, które mimo wyników były naprawdę niezłe. Tylko, że to opis objawu, który może mieć wiele przyczyn i zupełnie nie potrafię ich określić. W każdym razie zastanawiam się czy ŁKS był silniejszy od Warty i Kotwicy, czy też nie wyszliśmy na ten mecz, a może to po prostu zjazd formy? Ogólnie nie sposób uniknąć wrażenia, że część piłkarzy jeszcze nie gra na najwyższym poziomie, a część po intensywnej serii 14 spotkań już na nim nie jest.