Wyświetl pojedynczy post
Kurz
Senior Member
 
Od: 11.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#366
Stary 18.09.2024, 21:21
wolfy napisał(a):Wyświetl post
Po pierwsze - chodzi o to żeby Moskal przestał próbować grać to co teraz. O inne ustawienie akcentów. Tu się zgadzamy.

Nie wiem na jakiej zasadzie Sukiennicki, Mikulec, Uryga, Jaroch, Łasicki czy Biedrzycki stali się oderwanymi od realiów pierwszej ligi technikami Bo to że Carbo, Alfaro i Rodado nie boją się dostawić nogi, sfaulować to jest fakt. Problem w tym że taktyka jest źle dobrana, trzeba to bardziej racjonalnie poukładać.

Bzdurą jest też stwierdzenie że ponieważ mamy tragiczne straty punktowe musimy rzucać się na rywali bezmyślnie - tak jak teraz, dając im możliwość szybkiej konterki. Wręcz przeciwnie! Potrzeba nam spokoju i wyrachowania, nie tego co każe im grać Moskal. Na rozpaczliwe ataki jest czas w ostatnim kwadransie jak się przegrywa, a nie od pierwszej minuty.

Resztę napisałem już wcześniej. Jeśli Moskal nadal będzie robił to samo w nadziei że w końcu odpali to albo poleci, albo zostanie zapamiętany jako grabarz Wisły.
Moskal nie robi zasadniczo znacząco różnych rzeczy od Sobola, Brzęczka, Guli czy Rude. Te różnice to w sumie detale. Zmienili mu się tylko ludzie w zespole i w przeciwieństwie do poprzedników musiał rozegrać 8 ekstra spotkań w pucharach. Dopatrywałbym się głównych powodów obecnej serii. Zawodzą piłkarze (moim zdaniem na razie nowi są słabsi od tych, których zastąpili; domyślam się, że nie tak miało być) i wychodzi nam bokiem europejska przygoda.

Jeśli chodzi o nasz styl, jesteśmy nań skazani. Ta drużyna musi posiadać piłkę, bo kiedy jej nie ma wpadamy w prawdziwe kłopoty. Na pragmatyczne granie można sobie pozwolić w sytuacji, gdy masz niezłych obrońców i pomocników, którzy ich wspierają. U nas nie ma ani jednego ani drugiego. Zawodnicy nie tylko popełniają błędy, ale wielu w w ogóle nie ma pojęcia, jak się zachowywać, poruszać, ustawiać, gdy drużyna broni.

Osobną kwestią jest to, że większość naszych przeciwników nigdzie się nie wybiera. Pierwsza liga to ich dożywotni dom. To pozwala na więcej pragmatyzmu, niż my kiedykolwiek będziemy sobie mogli pozwolić. Bez względu na to co zrobimy oni i tak nie będą chcieli grać w piłkę. W końcu mają czas i znają najprostszą prawdę futbolu: "nawet największy patałach będzie miał przynajmniej jedną sytuację do strzelenia bramki w każdym meczu". Mogą czekać. Im się nigdzie nie spieszy. Jak się nie uda i tak nic wielkiego się nie stanie. W innych spotkaniach na kartofliskach nadrobią.
Odpowiedz cytując