Drozd napisał(a):

Ale w sezonie spadkowym graliśmy totalną bryndzę, od przegranej z Rakowem u siebie grając w przewadze to była równia pochyła. Najlepszym strzelcem był stoper.
Teraz gramy lepiej niż wzeszłym sezonie tylko marnujemy sytuacje i to nam podcina skrzydła. Przyzwyczailiśmy się, że Rodado załatwi strzelanie bramek, ale tak to nie działa.
|
Nie no tam były też na boisku kuriozalne sceny, często mimo naszej ogromnej dominacji. Manu czy jak mu tam było obilal słupki i poprzeczki, bodaj raz 3 razy w jednym meczu. Ze Śląskiem na wyjedzie to tam chyba z 5 setek zmarnowaliśmy w 1 połowie. Prowadząc 2-0 z Radomniakiem w 5 minut straciliśmy 3 bramki. Nawet ten debiut za Brzeczka nie był tragiczny ale graliśmy z kaleką Cisse na skrzydle. Czy ten słynny mecz z Lechem i nieuznana bramka Colleya. Skvarka jak grał za Guli na kierownicy to był największym parodysta na ŚPO jakiego pamiętam (wiele setek sam na sam koncertowo spartolone). Frydrych dwa czerwa z rzędu to już totalne deja vu tego czy tamtego sezonu.
Jednym słowem, ktoś na nas rzucił klątwę i nie wiem kiedy się pozbieramy. Na pewno po wygrzebaniu z 1 ligi będzie co najmniej 3 wzięte na żądanie... Kiedykolwiek to będzie.