Moskal popełnia coraz więcej błędów, więc o nich piszę (np. znów powtórzył ustawienie prawej strony z meczu z Kotwicą, które już wtedy kompletnie nie funkcjonowało). Nadal życzę mu, aby w końcu wyciągnął z nich wnioski i pokazał, że jest lepszym trenerem niż tych kilku których mieliśmy w ostatnich latach. Ciągle ma na to szansę, nadal trzymam za to kciuki.
Na razie ich jednak nie wyciąga i nie jest elastyczny. Z Wartą nie dał rady. Powielił wszystkie błędy z meczu z Kotwicą: w ustawieniu, wspomniane zestawienie prawej strony (liczenie, że Starzyński nagle nauczy się dobrze dośrodkowywać, udanie współpracować z Jarochem i gubić krycie jest mało poważne), Sukiennicki jako ofensywny pomocnik, sztywne trzymanie się systemu 1-4-2-3-1 (możliwe rozwiązanie zmienić je, co wiosną pozwalało czasem na odrobienie strat i zdezorganizowanie obrony rywali

), w taktyce oddelegowanie Rodado do SFG na taki mecz, za mało rozciągania gry (możliwe rozwiązanie: szersze ustawienie skrajnych pomocników, którzy tutaj schodzili do środka niby mając robić miejsce bocznym obrońcom, którzy jednak kompletnie nie umieją dokładnie dośrodkować - Moskal o tym dalej nie wie?), brak zespołowych reakcji w grze bez piłki i ataku pozycyjnym (np. często brakowało piłkarzy atakujących krótki słupek, czy zabierających rywali wejściem ze środka pola etc.), złe zmiany, zły dobór zawodników do podstawowej jedenastki (ktoś go zmusił do gry od początku Duarte, Sukiennickim i Starzyńskim zamiast np. Baeną, Dziedzicem i Alfaro?), brak reagowania na sytuację na boisku (czyli np. właśnie wprowadzenie zmian w ustawieniu i taktyce, przesunięcie stopera do ataku w końcówce) itd.
Wszystko bardzo konkretne sprawy.
Fra Mat próbuje stworzyć wrażenie, że Moskal nie popełnił konkretnych błędów i w ogóle mówienie o nich to tylko puste gadanie, bo trener wszystko zrobił odpowiednio, tj. "drużyna gra tak, jak powinna"

(deja vu jego bronienia Sobolewskiego

) . Wszystko było okej, tylko wynik się nie zgadza

Czyli już wiadomo, że Wisła dalej powinna grać bez prawej strony, bez korekty ustawienia, bez właściwego reagowania na sytuację na boisku, bez taktyki umożliwiającej wreszcie skutecznie rozbijanie autobusu dopasowanej do możliwości poszczególnych piłkarzy, bez podań przeszywających lub dośrodkowań, bez wpuszczenia innych zawodników niż zostali wpuszczeni... Trener przecież nie odpowiada za to, że w jego drużynie biegają zawodnicy, którzy nie potrafią celnie strzelić i oni są wyznaczeni do finalizacji akcji, bo najlepszy napastnik ma akurat inne zadania...

Beznadziejnie przygotowany do gry Zwoliński czy Duarte też sami się wpuścili na boisko, trener nie miał z tym nic wspólnego, On wszystko zrobił tak jak powinien.
Nie zrobił. Mam nadzieję, że z ŁKS wyciągnie w końcu wnioski ze swoich błędów i drużyna wreszcie wygra.