|
Ale dajcie spokój Moskalowi. Może i popełnia błędy, ale gra tak jaki ma skład. Nie mamy linii defensywnej w ogóle. Jedynym skutecznym wariantem gry obronnej jest bezustanny atak, tak aby przeciwnik nie poważył się przekroczyć linii środkowej. Bo każde przejście tejże linii to okazja do bramkowego błędu. Naturalnym jest, że jak nie idzie z przodu to wciągamy przeciwnika na naszą połowę by rozrzedzić ich linię obronne. My nie możemy sobie na to pozwolić, bo pachnie to golem.
We wczorajszym meczu : trzy podania oldboya do bramkarza typu "mina", pozostawienie niekrytych zawodników w polu karnym, brak skasowania kontr, bo nasi obrońcy są wolni jak wozy z węglem itd, itd. Tylko słabości zawodników Warty zawdzięczamy, że było raz z tyłu. Jak przyjechały lepsze ekipy to była szóstka w plecy. Akcja z karnym zaczęła się od tego, że Jaroch nie nadążył za przeciwnikiem, a potem to było tylko gaszenie pożaru benzyną. Tuż przed tym jak panowie pograli w siatkówkę nasz kapitan stwarza pretekst do karnego odpychając zawodnika Warty.
My graliśmy to samo co Warta. Oni ustawili autobus i liczyli na szczęście. My atakowaliśmy i też liczyliśmy na szczęście (bo przecież z wyjątkiem Rodado nie na umiejętności). Kto strzeli pierwszy ten wygrywa. Z Kotwicą błysk geniuszu i szczęście Rodado uratowało nam remis.
Za obecny skład personalny odpowiada w głównej mierze Królewski. Za brak ambicji Błaszczykowski. Do nich kierujcie pretensje a nie do Moskala.
|