|
Warta przyjechała i grała swoje. Dokładnie to co grają wszyscy przeciwko Wiśle od wielu lat. Autobusik, a w ofensywie może coś Wisła podaruje. Na ogół skutkuje.
W naszej ofensywie, to nie jest brak szczęścia. To brak umiejętności. Inaczej dla tych zawodników szczęściem było obicie słupka. Bo standardowo ładują w górną cześć trybuny. Poza Rodado, który akurat trafić w bramkę umie. A przy okazji, nie odmawiam mu ambicji (nawet w tym meczu), ale od czasu przedłużenia kontraktu jeśli chodzi o formę to równia pochyła.
Może Moskal popełnia błędy, ale i tak jest trenerem z kosmicznym dorobkiem na tle swoich poprzedników. Podjął się straceńczej misji i za to ma szacunek.
Problemy są gdzie indziej i dzisiaj to świetnie wyszło.
Pierwsze - rodzinny klub a'la Błaszczykowski. Dostali wolne. Czy to było widać dzisiaj ? Ambicja, zadziorność, gryzienie trawy ? Ktoś zauważył ? Tracimy bramkę, wyjście na drugą połowę luzik, kopanko piłeczki, gra na odp... Rodzinny klubik, przecież żadnych konsekwencji nie będzie. Rzuci się standardową gadką o sportowej złości, wyciąganiu błędów,dawaniu czasu itd. Zepną się na puchary. Pięćdziesiąta minuta meczu, Jaroch zapędzony do narożnika, reszta stoi i czeka. Zero ruchu, zero reakcji. Dwie minuty później. James osamotniony walczy z dwoma a Jaroch drepcze z okolic środka pola. To jest obraz tego meczu a nie obite słupki.
Drugi - niekompetencja a'la Królewski. Drużynę buduje się od tyłu. I co my w tej formacji mamy ? Naprawdę żal się pastwić i opisywać ich umiejętności a właściwie ich brak. Każdego. Nie ma co mieć do chłopaków pretensji. Ktoś im dał kontrakty. Byliby głupi, gdyby ich nie wykorzystali. A przecież mieliśmy podobno dwustu wyselekcjonowanych przez AI piłkarzy. A jak ścisnąć w garści to nie zostało nic. A to tylko wierzchołek góry lodowej niekompetencji. Dzisiejsze pójście pod młyn nie było przejawem odwagi. Było przejawem niekompetencji. Prezes takich rzeczy nie robi. Abecadło zarządzania.
Wisła za sprawą swoich właścicieli to teraz taki cieplutki grajdolnik.
I na koniec. Jak to jest. Tydzień wolnego (podobno), potem normalne treningi. I wszyscy byli wolniejsi niż wówczas gdy grali co trzy dni.
|