|
Nie rozumiem gadania, że gdyby nie bramkarz/obrona/nasza indolencja strzelecka to byłoby 4:1 albo więcej z przedziału od 4:1 do 10:1, nawet jakbyśmy prowadzili 2:1 do przerwy to taki zostałby wynik, bo naszym orłom by już więcej się strzelać nie chciało, a jeśli trzeba gonić wynik to sytuacje są.
Skończyłoby się na prowadzeniu 2:1, przyciśnięciu nas przez Kotwicę i farfoclu w obronie któregoś asa i wyrównaniu na 2:2.
Status quo.
|