|
Inne aspekty Wiślackości bardziej mi wtedy spędzały sen z powiek niż ilość minut Dawidowskiego na boisku, ale w moim odbiorze był to wówczas najgorszy transfer ever. Dodatkowo wkurzała mnie jego zadowolona gęba w kawiarniach w Galerii Krakowskiej, i bujanie sie tym Chryslerem (wówczas drogie auto).
Pamiętam jakim szokiem dla mnie było gdy Lechia na Wawelu skandowała tomasz dawidowski, tomasz dawidowski , no dla nich legenda i wychowanek, w nas wzbudzało to niesmak
|