wolfy napisał(a):

Pełna zgoda. Potrzebna nam jakość na dziś, nie nieokreślony potencjał kiedyś. Lepiej też poczekać jeśli dzięki temu jest szabsa na kogoś na poziomie. Ilościowo to mamy czterech zdrowych stoperów (licząc ze Skrobańskim) i trzech bocznych - z Wiśniewskim, ale Kiakos wraca raczej niedługo. Nie jak w poprzedniej rundzie, gdzie mieliśmy jednego zdrowego bramkarza. To jakość jest problemem.
Zresztą - Moskal podobnie stwierdził że na obronie chce doświadczonych pilkarzy.
|
Jest rozwiązanie: telefon do Kiko, by polecił jakiegoś porządnego obrońcę z hiszpańskich niższych lig lub nawiązanie współpracy z kimś, kto dobrze zna francuskie, włoskie lub nawet angielskie niższe ligi i próbować tam. Przykład Molientisa pokazuje, że można i z tamtych rynków ściągnąć wartościowych zawodników.
Tylko trzeba chcieć, a nie być zafiksowanym na idei, że teraz to musi być jakiś kolejny Polak z krajowego podwórka.
s1mone napisał(a):

|
Markus za to jest przekonany, że sama hiszpańskość nazwiska Carbo daje mu + 1000 do zajebistości i że to najlepszy środkowy pomocnik jaki grał w Wiśle od dawien dawna.
|
Ten znów bredzi. Wartość Carbo dla dzisiejszej Wisły tworzy jego gra i umiejętności, a nie to, że jest Hiszpanem. Konkretnie ogromne możliwości w odbiorze, asekuracji, przechwytach, dokładnych podaniach w tym diagonalnych i progresywnych, rola oraz zdolności w konstrukcji akcji i kasowaniu akcji przeciwnika. Janusz Gol nigdy nie był równie dobry w grze ciałem, 1 na 1, kasowaniu akcji rywali, wygrywaniu pojedynków główkowych, asekuracji, wyprowadzeniu piłki dalekim podaniem.
Można łatwo to dostrzec, jeśli nie jest się zafiksowanym na promowaniu jakiegoś zawodnika tylko dlatego, że ów jest Polakiem. A także chęci umniejszenia Carbo.
I wymień kto był lepszym defensywnym pomocnikiem w Wiśle ostatnich latach, skoro nie Carbo? Może Plewka?
Od czasów El-Mahdiouiego nie mieliśmy na tej pozycji lepszego zawodnika.