s1mone napisał(a):

Chciałbym, żeby było więcej Polaków w składzie niż obcokrajowców. Jest coś takiego, że jak jest za dużo obcokrajowców z jednego kraju, no to może rzeczywiście jest to niezbyt korzystne. Trudno konkretnie stwierdzić, bo wszystko zależy od tego, jak oni funkcjonują nie tylko na boisku, ale i w szatni. Nie wiem, co się działo w tej szatni. A żeby zespół funkcjonował, to po pierwsze musi być szatnia w porządku. Jeśli tam dzieje się coś niedobrego, to na boisku też nie ma co liczyć, że będzie fajnie.
Jeżeli dla Ciebie on mówi, że nie ma znaczenia czy jest większa grupa czy nie to jesteś ograniczony intelektualnie. IQ < 50.
On powiedział, że jest takie coś (taka zależność), ale nie zawsze ma ona miejsce.
Jeżeli interpretujesz to inaczej to jesteś intelektualnym zerem.
|
Każdy z nas by chciał, żeby było więcej Polaków w składzie. Tylko, że ten kraj nie produkuje tylu piłkarzy na odpowiednim poziomie, żeby spełnić marzenia wszystkich Moskali pracujących we wszystkich klubach ekstraklasy i pierwszej ligi. Nie mówiąc już o marzeniach kibiców. Wiec marzenia zabija rzeczywistość. Cercle Brugge, z którym graliśmy ostatnio również opiera swoją siłę na obcokrajowcach, względnie naturalizowanych obywatelach dawnych kolonii. Bez nich byłoby to trochę lepszy Spartak Trnawa.
Wystąpienie zależności, o której wspomina Moskal w dużej mierze zależy również od niego i naszych rodzimych piłkarzy. Od łatwości porozumiewania się z zagranicznymi zawodnikami, otwartości i wielu innych mniejszych lub większych czynników. Jeśli wiec trener i dużo miejscowych piłkarzy ani be ani me w żadnym powszechnie używanym języku, już na wstępie szansa zbudowania świetnej relacji znacząco spada. Bez bariery językowej, czasami kulturowej nie miałoby znaczenia kto i z jakiego kraju gra w Wiśle.