Kurz napisał(a):

To według mnie zła diagnoza. Równie dobrze mogą grać lepiej w innych miejscach dlatego, że trafiają do lepiej poukładanych drużyn, które nie robią rewolucji kadrowych co pół roku. Mogą mieć obok siebie lepszych piłkarzy niż w Wiśle. Mogą grać w klubach, gdzie jest mniejsza presja albo po prostu klubach, które nie są czerwoną latarnią ligii i mają przyjemność częściej grać w piłkę, a nie bić głową w mur. Możliwości jest wiele.
Przy okazji warto zauważyć, że ani Carbo, ani Rodado pobyt w Wiśle nie zaszkodził, więc może te zjazdy nie są zjazdami, tylko problemem jest jakość zawodników, którzy nie są w stanie grać na wysokim poziomie przez dłuższy czas i tylko od czasu do czasu mają przebłyski?
|
Rodado i Carbo to kwestia talentu i indywidualnych cech charakteru. Wyjątki potwierdzające regułę.
Pada tu hasło, że wczorajszy mecz to nie jest miarodajny a nasza obrona to na I ligę itd. Wiem, że bolesne ale proponuje oglądnąć powtórki bramek. Pierwsza bramka. Najprostszy zwód, zejście do środka. Ani szybko, ani zaskakująco. Klasyka z boisk ekstraklasy czy I ligi. Za szybko i zbyt zaskakująco jak dla Jarocha. Warto jeszcze zwrócić uwagę co robili Carbo z Biedrzyckim gdy zawodnik Cercle szedł na dobitkę. A właściwie czego nie zrobili. Właściwie stali jak kołki (uwaga przenośnia).
Bramka nr 2 to klasyczna rozpierducha naszej linii obronnej, znana z boisk I ligi. Zawodnik Cercle nie musiał pokazywać wielkich umiejętności. Po prostu strzelił na bramkę bo nikt go nie atakował. Gdzie biegł Mikulec ?
Bramka nr 3. To już klasyka znana również z I ligi. Z cyklu bramki ze stałych fragmentów traciło się traci i tracić będzie. Przegrany pojedynek główkowy a Jaroch z Biedrzyckim gubią krycie i trzech zawodników na luzaku wbiega na dobitkę. Można przypomnieć jakiś mecz I ligi, kiedy Biedrzycki nie zgubił krycia. No chyba jak siedział w szatni po czerwonej.
Takich sytuacji w naszej I lidze nasza obrona produkuje na pęczki. Różnica jest tylko taka, że jak w przypadku pierwszej bramki zawodnik Cercle w 7 na 10 przypadków trafia w bramkę. A u nas zawodnik dolnego rejonu I ligi w 9 na 10 w bramkę nie trafi. To i błędy uchodzą i są zapomniane.Dlatego od Cercle dostajemy 6 bramek a od naszych pierwszoligowców czasem 0 a czasem 2 lub 3.
Wśród korzyści z meczów pucharowych warto zwrócić uwagę jeszcze na jedną. Drużyna pokazała, że jak chce a rywal tak bardzo nie odbiega umiejętnościami to potrafi zagrać bardzo dobre spotkanie.Nawet z tą obroną. Kwestia zaangażowania. Świetnie to chyba rozumie Kazek. Warto przewinąć kulisy meczu ze Spartakiem do jego przemowy po meczu (29.20).
Cytat:
|
Ale, ale chce widzieć takie sam zespól k... w poniedziałek tutaj...
|