Sorry ale nie widziałem wielkiej drużyny dzisiaj na boisku ani w zielono-czarnych strojach ani tym bardziej w czerwonych.
Przy 0:2 nasi mieli już kupe w majtach a 0:2 było w 11 minucie po karygodnym kryciu Jarocha i babolu Brody.
Oczekiwanie na niespodziankę było warunkowane graniem z pełną koncentracją i intensywnością a my po kilku minutach zachowywaliśmy się jak w meczu ze Zniczem.