|
To jest właśnie obecne "DNA Wisły", te wszystkie pucharowe mecze to po prostu anomalia, tak naprawdę to ciężko to coś nazwać w ogóle "drużyną". W piłkę grają tylko Carbo i Rodado, a reszta biega bez ładu po boisku, jeżeli w ogóle biega, bo np. taki Kutwa sprawia, że Sapała wygląda jak Usain Bolt.
Biedrzycki - w sumie nie ma co się nad nim pastwić. Koleś jest po prostu nie dość, że drewnem, to w dodatku debilem.
Jaroch - niewyobrażalnie cienki. Gówniany w obronie, mega-gówniany z przodu i ultra-gówniany w wyprowadzaniu piłki.
Uryga - do teraz nie wiem, dlaczego ten typ nosi opaskę kapitańską, a nie Rodado. Do darcia mordy pierwszy, ale kolejna bramka oczywiście zawalona. Fizycznie oldboy, mentalnie dziecko.
Kutwa - gdyby nie było przepisu o młodym, to nie wiem czy łapałby się na ławkę w drużynie upośledzonych U-21 w piątej lidze specjalnej Tadżykistanu. Niemiłosierna s.......ina piłkarska.
Starzyński - mecz życia z Trnavą, teraz znowu nie istniał. Sytuacja z faulem to była jakaś paranoja sędziowska, wiadomo, ale Piotruś też nie musiał przyaktorzyć i mógł po prostu pobiec i skończyć akcję. Ale tu trzeba mieć jaja, jak Rodado, a nie meszek pod nosem.
Kazio " Na 2 Lata" Moskal - graj sobie dalej wysoko Biedrzyckim i Urygą, zostawiaj z tyłu tylko Mikulca przy SFG, wystawiaj Kutwę, to te 2 lata skończą się max w listopadzie. Nie ma się wpływu na wszystko, ale zdecydowanie da się minimalizować ryzyko błędów. ALE NIE, gramy wysoko dwoma kołkami, bo tak.
Gdyby nie Angel, to ta "drużyna" byłaby lana przez 3/4 tej ligi i byłaby obsranina do końca czy uda się przeskoczyć Stalową Wolę i Siedlce.
|