Co tu dużo mówić, dla takich chwil się kibicuje! Niesamowite, te karne to jakaś masakra była, kto się nie załamał po niestrzelonym karnym Brody? A później okazało się, że trzeba powtarzać, scenariusz jak z filmu.
Niestety nie oglądałem całego meczu, bo różne obowiązki wypadły, żałuje, bo z tego co słyszałem, to chyba najlepszy mecz Wisły od czasu finału z Pogonią.
Emocje takie, jakbyśmy weszli do LM, a nie do kolejnej rundy LKE, gdzie na 99% zostaniemy zjedzeni. Ale kasa wpadła ładna i na pewno doda to mnóstwo energii piłkarzom, trenerom i kibicom. W końcu nie może być ciągle źle
