s1mone napisał(a):

Drozd jak zwykle ignoruje fakty i się mądrzy.
Ok, puszczenie bramki z 40 metrów chwały nie przynosi, ale jest spora różnica pomiędzy 'mógł się zachować lepiej', a 'wrzucił se piłkę do bramki'. Raton przodował w tym drugim elemencie.
Tutaj masz czarno na białym, w którym momencie Cziczkan zobaczył piłkę po strzale Szymańskiego. Uryga zasłaniał piłkę przez 50% czasu jej lotu czym wydatnie się przyczynił do tego, że Cziczkan zareagował później i nie miał czasu zrobić kroku przed wybiciem.
W dodatku naszemu el-capitano śmignęła piłka przy samej twarzy, Cziczkan pewnie nie spodziewał się, że ta piłka przejdzie. I spoko, nie jest to sytuacja w stylu bez szans, ale to też nie szmata. Obstawiam, że większość bramkarzy by tu miała problem z obroną zważywszy na pozycję Urygi. Łącznie z twoim Ratonikiem, który by się pewnie bez powodu przewrócił na środku pola karnego, co mu się czasem zdarzało  
Także daruj sobie głupie teksty o szmatach.
|
Aaa to luz, skoro Cziczkan widzi piłeczkę po tym jak przeleciała połowę odległości od strzelca do bramki to nie może być szmata.

A wyjaśnisz na co Cziczkan patrzył skoro piłeczki nie widział? Było wcześniej widać, że chłop poprawia sobie piłkę do strzału. Psim obowiązkiem bramkarza jest widzieć moment strzału, wystarczyło wychylić łeb z za Urygi o ile Uryga piłkę zasłaniał,bo to tylko Twoja wybielająca Cziczkana teoria.
Prawda jest taka, że się strzału nie spodziewał, na pierwszej fotce piłka już dawno leci, a on stoi jak słupek bez żadnej reakcji i zanim się połapał w którą stronę ma się ruszyć to piłka już mijała Urygę i było pozamiatane.