KOALIK napisał(a):

|
Dziwnym trafem Ratonik (najgorszy bramkarz w historii Wisły) bronił do momentu automatycznego przedłużenia kontraktu, potem przestał bronić, a na koniec jeszcze rozwiązali z nim kontrakt...
|
"Dziwnym trafem" to Jerzy Urban i Wojciech Jaruzelski okazali się jednymi z największych kanalii w historii Polski, a nie bohaterami i ludźmi honoru, natomiast kibice Wisły nie pojechali na finał Pucharu Polski obalać rządu Tuska jak głosił ten całkowicie oderwany od rzeczywistości sfanatyzowany propagandzista.
Nie było nic dziwnego w tym, że trenerzy wystawiali do składu Ratona zamiast Szewczyka, wiecznie kontuzjowanego Brody, czy nieuprawnionego i nieprzygotowanego do gry oraz długo nie trenującego z zespołem Cziczkana.
Dziwnym trafem hiszpańskie transfery Kiko na przestrzeni ostatnich sezonów w większości przypadków dały drużynie najwięcej jakości, a nie tacy zawodnicy jak Uryga, Młyński, Łasicki czy Biegański.
Dziwnym trafem wzmocniony Hiszpanami zespół odniósł największy sukces od 12 lat w postaci wygrania Pucharu Polski i w znacznej części się spłacił przynosząc dodatkowe miliony do budżetu z tytułu kolejnych meczów w europejskich pucharach.
Dziwnym trafem ten zespół, w którym wiodącą rolę pełnili i liderami byli Hiszpanie okazał się lepszy nawet od kilku ekstraklasowych drużyn.
Dziwnym trafem jakoś ci Hiszpanie starali się zawsze również w lidze, w przeciwieństwie do wielu krajowych zawodników mówiących, że tam notowali mecze w których nie walczyli na 100%, nie wkładali nogi i nie skakali do główek, przez co ta liga musiała zakończyć się klęską. Nikt jakoś nie widział w ani jednym meczu nie walczącego i nie wkładającego nogi Rodado, Baeny czy Carbo.
Generalnie sprawa jest bardzo prosta: im więcej w klubie Hiszpanów z ich niższych lig czy obcokrajowców takich jak Rodado, Carbo, Alfaro, Villar, Mula, Carlitos, Lionch, Igbekeme, nawet Colley (czy dziesiątek innych nazwisk nieraz przeze mnie przypominanych), a im mniej takich piłkarzy jak Uryga, Sapała, Zwoliński, Biedrzycki, Młyński, Szot, Szywacz itd. - tym lepiej dla Wisły.
Im w kadrze mniej przepłaconego krajowego szrotu promowanego przez polskich managerów, tym lepiej, a nie gorzej dla Wisły, bo dziś już na lepszych krajowców niż taki Mikulec nas nie stać. Nie kupimy sobie teraz z krajowego rynku dowolnego nowego polskiego piłkarza takiego jakim niegdyś był Żurawski czy Kosowski, bo Królewski to nie Cupiał.
Dziś nawet w sumie słaby skrzydłowy taki jak Baena jest lepszy i daje Wiśle więcej niż tacy krajowi skrajni pomocnicy jak Młyński czy Starzyński, zasłużenie wygrywając z nimi rywalizację.
Którą drogą należy zatem podążać: jak chciałby Koaliczek drogą ściągania nowych Uryg, Zwolińskich, Sapał i przepłacania za krajowy szrot typu Biedrzyckiego, napychania kieszeni polskim menadżerom i zamykania się na obcokrajowców czy otwierania się na tych ostatnich i próbowania sprowadzenia nowego Carbo, Rodado, Carlitosa itd. (nie będę znów sypał nazwiskami), którzy wciąż są w naszym zasięgu? Nawet pomimo, iż w tym gronie trafi się czasem też jakiś Benito?
Odpowiedź jest oczywista dla każdego, kto umie trzeźwo myśleć i ma elementarny kontakt z rzeczywistością.