Mecz przegrany w fatalnym stylu, bo po kuriozalnych błędach indywidualnych niektórych zawodników.
Porażające jak niektórzy zwolennicy krajowych pierwszoligowców są zdziwieni i zaskoczeni, że ci regularnie będą je popełniać na skutek swoich ogromnych deficytów piłkarskich w wyszkoleniu. I regularnie będą robić duże prezenty rywalom.
Dziś karygodne wpadki w obronie notowali Mikulec, Biedrzycki i oczywiście Uryga, tradycyjnie wolny jak żółw. Z taką obroną nie da się grać solidnie w tyłach, każdy rywal będzie bardzo łatwo mógł strzelać nam bramki.
Kolejny duży błąd popełnił także Moskal wystawiając ni z tego ni z owego Brodę.Trzeci wolny klocek niezgrany z grającymi przed nim ślamazarnymi stoperami. Nic dziwnego, że to combo przyniosło utratę kuriozalnej trzeciej bramki, kiedy rywal uciekł tym drugim, a ten pierwszy zawahał się i cofnął, bo wiedział, że też może nie zdążyć dobiec do piłki.
Na razie w swoich meczach Moskal robi w taktyce, ustawieniu i doborze zawodników przynajmniej tyle samo błędów ile Brzęczek czy Sobolewski. Znów nie trafił ze składem, przekombinował. Jak widać uczy się nie tylko ligi ale i pucharów
Przegraliśmy przede wszystkim też dlatego, że znów zespołowi brakowało jakości. Transfery Królewskiego na razie to nieporozumienie.To jak Biedrzycki odpuścił krycie przy drugim golu dla rywali jest jakimś kolejnym piłkarskim kryminałem. I my za coś takiego zapłaciliśmy duże pieniądze, bo szukający atencji właściciel postanowił zaspokoić część kibiców drących się "więcej Polaków!". Ręce nie mają gdzie opadać.
W pierwszym meczu ze Słowakami słabiutko zagrał też Sukiennicki, który w pierwszej połowie wszystko psuł, nie miał udanych podań, spowalniał akcje. Źle również wypadał Gogół, bardzo niedokładnie wykonujący rzuty wolne i rożne, czym w drugiej połowie już wyraźnie wkurzył Moskala. O żadnym z obrońców nie da się powiedzieć dobrego słowa, bo parę razy się zdrowo obcięli, co do jednego.
W drugiej linii tym razem lepiej niż poprzednio zagrali skrajni pomocnicy Baena i Kiss, a bardzo słabo ich zmiennicy Duarte i Starzyński. Kolejne letnie genialne ruchy Królewskiego.
Carbo jak zwykle wnosił najwięcej do jakości drugiej linii choć i on nie uniknął błędów. Rodado tradycyjnie zakończył mecz z bramką. Zwoliński również tradycyjnie na niewiele się przydał.
Radzę się przyzwyczaić do tego, że tak słaba obrona jaką mamy obecnie będzie mnożyła kuriozalne błędy indywidualne i również w lidze będzie nas kosztowała straty punktów. Mamy dramat i brak jakości w tyłach, ale za to więcej Polaków!
