LucjuszWielki napisał(a):

|
Uryga to też taka mała kompromitacja KOALIKA, który wierzy w polskich parodystów. Lamey i Jaliens to były dwie-trzy półki wyżej niż Alan.
|
Koaliczek nie notuje małych kompromitacji tylko wyłącznie gigantyczne.
Nie mówię jedynie o gloryfikowaniu komunistycznych zbrodniarzy i aparatczyków, wielbieniu Urbana i Jaruzelskiego, wmawianiu, że PiS chce wysadzić stadion przy Reymonta, czy że kibice jadą na finał PP obalać rząd Tuska.
Nie ma tu większego sfanatyzowanego szura. Już Babcia Kasia ma lepszy kontakt z rzeczywistością.
Bycie szurem Giertycha czy innego Piątka to już jest dramat, ale bycie do tego jeszcze szurem Urbana i Jaruzelskiego to chyba najwyższy stopień absurdu i umysłowej degrengolady.
Teraz Koaliczek dokłada do tego obronę Urygi i reszty krajowego piłkarskiego szrotu takiego jak Niewiadomski, Szot, Łasicki, Broda, Sapała, Starzyński, Młyński, Talar i całe to stado, które generuje lub generowało jedynie koszty, błędy i nie daje nic w zamian. Chroni tych, którzy zawsze najbardziej pogrążali Wisłę i byli jej najsłabszymi ogniwami.
Koaliczek nienawidzi obcokrajowców, bo wypierają z rynku krajowych managerów ograniczając im możliwość dojenia klubów i stanowią realną konkurencję dla polskiego piłkarskiego szrotu zabierając mu wygodne i coraz lepiej płatne miejsca pracy.
Czasy, w których Wisła mogła ściągać i stawiać na takich Polaków jak Żurawski, Szymkowiak, Głowacki, Frankowski czy Kosowski już dawno minęły i nie wrócą. Teraz maksymalnie na co możemy regularnie liczyć z tego rynku to taki Biedrzycki i Mikulec. Różnica fundamentalna zmieniająca wszystko, ale nie dla sfanatyzowanego umysłu.
Nawet ten Lamey i Jalliens potrafili znacznie więcej i byli znacznie bardziej przydatni niż taki Uryga, Łasicki czy Jaroch. Który z nich podczas grania w Wiśle bardziej zasługiwał na miano piłkarskiego rencisty, oldboya czy przekładając na koaliczkowe sutenera i alfonsa?
Drużyna, którą taki Koaliczek stworzyłby w Wiśle, to drużyna właśnie takich Uryg, Szywaczy, Biegańskich, Sapał, w której nie byłoby żadnego Rodado, Carlitosa, Meliksona, Carbo, Kalu Uche, Juniora Diaza, Marcelo, Cantoro, Yeboaha, Clebera, El-Mahdioui'ego itd, którym to zakazałby wstępu na Reymonta. A jako trenera, gdyby Moskalowi nie poszło, znów zatrudniłby jakiegoś Kustę czy Kulawika, bo Polacy i Wiślacy. Legendy.
Taka Wisła już dawno grałaby w drugiej lidze, albo byłaby nawet w czwartej, o ile jeszcze w ogóle by istniała.