|
Fragmenty z artykułu Weszło o Kissie:
"Nie można było mu zaufać, zbudować na nim zespołu. Zaczął zmieniać kluby rok po roku, ale wszędzie, gdzie lądował, stawał się zawodnikiem wchodzącym z ławki rezerwowych. Ostatnio grał w Ujpeszcie, który do samego końca bronił się przed spadkiem i nawet tam nie był w stanie wywalczyć sobie podstawowego składu
(...)
Bardzo dziwny transfer. Rozmawiałem z jego byłym trenerem, który opisał go jako typowy przykład dzieciaka, który zbyt szybko dostał dobry, wysoki kontrakt i zadowolił się tym, co ma. Gdy stało się jasne, że finansowo jest zabezpieczony na przyszłość, zniknęły ambicje i wysokie cele. Najważniejszą rzeczą było kupienie dobrego samochodu, tego typu sprawy. Mentalnie nie jest na poziomie, który sugerowałby, że jest jeszcze obiecującym zawodnikiem - oceniają Kissa rodacy."
Nie brzmi to dobrze. Ale skoro teraz zawodników wynajduje, ocenia i weryfikuje ich przydatność sztuczna inteligencja, a nie znający ich bezpośrednio dyrektor sportowy, takie sytuacje mogą się często zdarzać.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze"
|