Tradycji stało się zadość.
Kolejny mecz kończony w dziesiątkę.
Kolejny, w którym niewyobrażalne indywidualne błędy zawodników (tym razem nie tylko naszych jakże zdolnych obrońców, ale przede wszystkim nowego Węgra) przesądzają o stracie punktów.
Kolejny, w którym transfery opiniowane czy wyszukiwane przez algorytmy Królewskiego kompromitują się.
Dopóki byli sprowadzani Hiszpanie przez Kiko, nowi piłkarze w większości byli przydatni i coś jakościowo wnosili, odkąd to się zmieniło, nie ma co zbierać (wyjątek Sukiennicki).
Kolejny, w którym zespołowi brakuje piłkarskiej jakości w defensywie i w drugiej linii.
Zastanawiam się, jak można było wymienić Villara na beznadziejnie słabego Starzyńskiego, plus Kissa i Duarte z dodatkiem w postaci Młyńskiego?

Następne mistrzostwo świata w wykonaniu Królewskiego.
Zwoliński miał chociaż jedno udane zagranie, mimo iż grał krótko, a zespół atakował?
Jaki pożytek dziś mamy z roztrwonienia pieniędzy na przedłużenie kontraktów Brody, Łasickiego i Talara?
Trudno mieć pretensje do Moskala, że z tą sytuacją i z tym składem na razie nie może sobie w lidze poradzić - to nie on ją stworzył. Dziś pewnie też łapie się za głowę widząc, co zastał przy Reymonta i dokąd prowadzi drużynę polityka kadrowa realizowana przez sztuczną inteligencję właściciela, zamiast Dyrektora Sportowego z dobrą znajomością jakiegokolwiek rynku.