Wyświetl pojedynczy post
Markus
Senior Member
 
 
Od: 11.2002
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#51
Stary 03.08.2024, 14:31
s1mone napisał(a):Wyświetl post
Ohh widzę, że musiałeś się posiłkować miejscem w tabeli, bo punktów w sezonie 2011/2012 Wisła zdobyła mniej. Strzeliła też mniej bramek, więcej straciła, ledwie wypracowała 3 bramki na plusie. [B]To był zdecydowanie najgorszy występ Wisły w lidze w złotej erze Cupiała.
Najgorszy występ w historii za Cupiała był wtedy, kiedy drużyna zajęła najniższe miejsce i żadnego trofeum nie wygrała. Sytuacja taka miała miejsce w sezonie 2006/07 - 8 miejsce w lidze, kompromitacja w PP w postaci porażki na własnym boisku z grającym wówczas na niższym szczeblu rozgrywkowym Ruchem.

Za Holendrów było mistrzostwo Polski, świetna gra w LE, wyjście z grupy i gra w pucharach na wiosnę.

Tak się skompromitowali z Apoelem, że wygrali pierwszy mecz i byli tylko o 3 minuty od Ligi Mistrzów. To jest kompromitacja jedynie w umyśle idioty.

Tylko jeszcze w jednym sezonie za Kasperczaka udało się Wiśle zrobić podobny wynik, również przy potężnych wydatkach na budowę drużyny poprzez kontrakty i wykupywanie takich piłkarzy jak Żurawski, Kosowski, Głowacki, Baszczyński, Stolarczyk, Szymkowiak.

W latach późniejszych już takich piłkarzy, z których można byłoby stworzyć bliźniaczą drużynę w kraju po prostu nie było. Czasy się zmieniły, krajowy rynek nie oferował równie wartościowych zawodników.

W całej Europie budżety klubów pragnących bić się o LM rosły, więc u nas nie mogły maleć. W całej Europie również dynamicznie rosły średnie zarobki piłkarzy i się zmieniały w stosunku do tego, co było na przykład jeszcze 10 lat wcześniej - na skutek inflacji oraz ciągłego rozwoju futbolu - a Ty powołujesz się na to, że w Wiśle nie było inaczej i próbujesz czynić z tego jakiś zarzut pod adresem Holendrów?

Przez 19 lat Cupiał wpompował w Wisłę ok. 220 mln zł. Wydatki za Holendrów stanowią jedynie niewielki procent tej sumy, towarzyszyły im też rekordowe przychody.

Największe bizancjum było na samym początku, gdy Łazarek przedstawił swoją listę 13 kandydatów do wzmocnienia zespołu i dostał wszystkich, łącznie z kuriozalnym przepłaceniem za kontrakt Kaliciaka, który rzucił jakąś astronomiczną kwotę z księżyca, na którą Cupiał się zgodził. Majątek wydany na Nicińskiego, Dubickiego itd. - to było dopiero przepalanie pieniędzy.

Żaden trener czy dyrektor sportowy nie dostał później od Cupiała pieniędzy na wszystkich możliwych zawodników, których chciał.

Fałszowaniem rzeczywistości jest pisanie o zespole złożonym z emerytów i rencistów za Holendrów: wymienieni wcześniej Melikson, Biton, Junior Diaz, Nunez, Chavez, Bunoza, Jirsak, Cezary Wilk i Małecki nie byli żadnymi emerytami czy rencistami tylko bardzo dobrymi jak na polskie warunki piłkarzami, którzy zrobili świetny wynik w Europie i mieli wszelkie możliwości zdominowania ligi, tak jak stało się to w sezonie 2010/11, który Wisła wygrała bardzo pewnie, z dużą przewagą punktową nad Śląskiem.

Moskal dziś dałby wszystko za choć jednego takiego zawodnika i byłby przeszczęśliwy, gdyby mógł mieć w kadrze takiego ówczesnego Lameya czy Jaliensa zamiast takiego ogrywanego jak dziecko Mikulca czy Urygi. Albo chociaż więcej Hiszpanów takich jak Carlitos, Rodado, Carbo, Mula, Imaz, Lionch,Velez.

Nie trzeba być menadżerem piłkarskim, by o takiej oczywistości wiedzieć. A skoro próbujesz mi coś takiego sugerować, przypomina mi się słynne powiedzenie: "kto najgłośniej krzyczy złodziej? Złodziej!" Więc jeśli ktoś tutaj jest menadżerem piłkarskim, tyle że zajmującym się wciskaniem polskiego szrotu do różnych naszych klubów i zarabianiem na tym - to jesteś nim najwyżej Ty (lub osobą, która ten proceder wspiera, bo przecież za takiego Biedrzyckiego nie przepłacalby żaden porządny zagraniczny klub i nie znalazłby on roboty nigdzie poza Polską, więc trzeba np. Królewskiemu wmówić konieczność przedstawienia wajchy na wydawanie pieniędzy na takich delikwentów).

Wskazuje na to też uporczywie promowanie Brody, wbrew jego rzeczywistym umiejętnościom i pożytku z tego zawodnika, byleby tylko ktoś znów sobie mógł uszczknąć jakąś prowizyjkę z tytułu podpisania nowego kontraktu.

Obcokrajowców czy Hiszpanów w Polsce nie trzeba promować, ani wynajdywać uzasadnień do ich zatrudniania, bo sami doskonale to robią w większości swoją grą, a kluby zatrudniają ich bardzo chętnie, w przeciwieństwie do takiego Mikulca czy Sapały. Więc którego polskiego menadżera interesy zabezpieczasz?
Ostatnio edytowane przez Markus : 03.08.2024 o godz. 15:43.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze
"
Odpowiedz cytując