|
Nie zdziwiłbym się, że pomógł wcisnąć do Wisły Omraniego, bo wiadomo jak się odbywają w zdecydowanej większości transfery zagranicznego szrotu do Polski (90-95% to układy menedżerskie, żaden skauting, żadne bazy danych, tylko klasyka - dzwonienie do znajomych agentów piłkarskich i tak to się kręci od lat).
Przykład Ratona to już szczyt szczytów złodziejstwa jak kiedyś symbolem złodziejstwa był duet holenderski Jaliens&Lamey.
Na tym w piłce zarabia się najłatwiejsze pieniądze.
Raton musiał bronić, dzięki czemu miał przedłużony kontrakt, mógł popełniać liczne babole, bo tu chodziło tylko o wydojenie Wisły.
Era holenderska, dwie ery hiszpańskie + Guli z sezonu spadkowego.
Zawsze ostateczna klęska.
Schemat ten sam - mnóstwo obcokrajowców, a finalnie nie miał kto grać.
Zresztą średnia punktów o tym świadczyła.
Mistrz powinien być mistrzem.
Jak Legia z czasów LM z Janasem, jak Widzew Smudy + Wisła z czasów pierwszych lat Cupiała.
To była przepaść, to były prawdziwe drużyny w porównaniu do tej przepłaconej i w efekcie skompromitowanej meczami z Podbeskidziem i Cracovią drużyny budowanej za ciężkie pieniądze przez szkodników z Holandii.
Jak Mistrz Polski w 30 meczach nie mógł zdobyć nawet 60 pkt, a po kolejnym bizantyjskim przepychu latem 2011 r. kompromitował się w rundzie jesiennej następnego sezonu, nie był nigdy maszynką do seryjnego wygrywania.
Zresztą wszystkie statystyki o tym świadczyły.
Dzisiaj po znacznym rozszerzeniu europejskich pucharów jest dużo łatwiej o sukcesy.
Jagiellonia jako najgorszy MP po wyeliminowaniu amatorów z Litwy zapewniła sobie fazę grupową minimum Ligi Konferencji, kilkanaście milionów zysku.
Może przegrać bez konsekwencji pozostałe dziesięć spotkań do końca roku w europejskich pucharach.
Kiedyś Wielka Wisła dwukrotnie trafiała na Barcelonę (za drugim razem na jedną z najlepszych drużyn w historii, która meczami z Wisłą zaczynała swoją wielką erę), na Real, a po odpadnięciu z eLM na Inter, na Tottenham.
Jest różnica?
A jak trafiła na APOEL, to ta drużyna z Cypru zmiażdżyła Wisłę jak w zupełnie innej sytuacji pod każdym względem Rapid w ostatni czwartek (wtedy Wisła to było Bizancjum Basałaja i Holendrów, to miała być najlepsza Wisła w historii).
APOEL też powinien wtedy wygrać z 6:1, 7:1.
To była cypryjska masakra, a finalna duetem Podbeskidzie&Cracovia.
To był chyba największy sportowy upadek w historii w Ekstraklasie (biorąc pod uwagę tylko boisko, a nie sprawy organizacyjne, finansowe).
Miał być van Nistelrooy, był Lamey, a Bizancjum upadło po golu amatora z Holandii van der Biezena.
No chyba, że van Nistelrooy udawał van der Biezena...
Któż to wie...
Ostatnio edytowane przez KOALIK : 03.08.2024 o godz. 00:25.
|