Nieważne czy mi się piro podoba czy nie.
Nieważne czy zależy mi na oglądaniu meczu, na kibicowaniu, czy na tworzeniu "atmosfery".
Ważne czy myślę o swojej drużynie i czy jej działania mogą jej pomóc czy zaszkodzić.
Wiem jednak ze sterydowymi rezusami nie ma rozmowy - chcą poskakać, pobawić się ogniem i wyć. Jak to koczkodany.
Cytat:
|
nie wiem stary, naprawdę nie chce mi się tu codziennie napinać i wypominać komuś że nie chodzi na mecze, ale gdybyś robił to częściej niż raz na 10 lat, to może wiedziałbyś że nie robią tego przypadkowe osoby bez doświadczenia? z twojego wstrząsającego opisu wynika że to prawie jak granat albo przynajmniej jakaś rakietnica, naprawdę minimum odpowiedzialności wystarcza żeby nie zrobić krzywdy przede wszystkim samemu sobie, nie mówiąc o osobach postronnych - nie skleiłeś w głowie, że "blokowanie przejść" może mieć z tym coś wspólnego?
|
Ty dalej nie rozumiesz, że nawet najwspanialsze twoje argumenty nie zmienią faktu, że UEFA nie patrzy czy robią to specjaliści czy nie?
Ma swój przepis i będzie go wdrażała.