|
Baena to jest dla mnie człowiek zagadka. Ma w zasadzie jeden zwód z odejściem na tę samą nogę (coś jak swego czasu Łobodziński - chociaż ten to przynajmniej pokazywał przy tym skuteczność i potrafił zaliczyć asystę). W każdym razie, nawet jak Baenie uda się jakąś łamagę na tę kiwkę objechać, to choćby biegł do linii końcowej z piłką absolutnie sam, wrzuci ją zupełnie w ciemno - do nikogo.
Nie wiem, jak mu się udało przetrwać w Hiszpanii, gdzie trzeba czasem podnieść znad tej nieszczęsnej piłki głowę przed dośrodkowaniem i popatrzeć, gdzie można by ją sensownie dostarczyć.
I nie pastwię się nad nim - bo mamy w praktyce jeszcze gorszych skrzydłowych.
|