|
Przecież Dziedzic był sprowadzany, żeby w obliczu kontuzji W OSTATECZNOŚCI zabezpieczyć pozycję młodzieżowca. Nikt nie twierdził, że chłopak ma od razu wejść z buta do pierwszego składu i rządzić. Czepianie się go za wczorajszy mecz to jakiś totalny absurd. Wszedł, pobiegał trochę i tyle. Ja tam nie widziałem jakiejś wielkiej tragedii piłkarskiej w jego wykonaniu. Na ten moment powinniśmy mieć zerowe oczekiwania od Dziedzica i czekać na to, co będzie pokazywał przez najbliższe 1-2 lata.
Jeżeli do kogoś naprawdę się przypieprzać, to Uryga. Kapitan, w teorii miał być ostoją obrony na lata, Wiślak - na papierze wszystko git. A na boisku jest tak niemiłosiernie cienki, że taki Moltenis to był przy nim Da Vinci piłki nożnej. Alana potrafią wkręcić w murawę najbardziej przeciętni zawodnicy, a w dodatku włączył mu się "Sapała Mode" i stwierdził, że. w obronie to wcale nie trzeba biegać. Kiedy/jeśli pojawi się nowy obrońca, to mam nadzieję, że Uryga nie będzie grał za zasługi, bo na tę chwilę to jedno ze słabszych ogniw.
|