FraMat napisał(a):

No, nie róbcie z Sapały boga.
Oddał dobry strzał i strzelił gola - to należy mu oddać.
A potem...jeszcze jeden strzał z dystansu - już nie takie dobry, w pierwszej połowie kilka podań, ale pan Sapała potem praktycznie zniknął.
Oczywiście Sapała jest świadomy, że w sytuacji ostatniego roku kontraktu trzeba będzie kilka razy zrobić coś błyskotliwego jednak nie tak by Boże uchowaj, wypruwać z siebie flaki.
Drugi ananas to wóz z węglem - Uryga. W II połowie była taka sytuacja przed naszym polem karnym, ze piłka toczyła się między Urygą, a napastnikiem Kosowa. Uryga czekał aż piłka potoczy się gdzieś dalej, a kosowianin po prostu do niej ruszył, co dopiero wywołało spóźniony ruch Alana.
Ogólnie w II połowie goście wyglądali jak drużyna piłkarska (z zachowaniem wszelkich proporcji) a wiślacy jak twórcy chaosu.
Zrzucam to optymistycznie na karb przygotowań, wczesnej fazy wchodzenia w sezon i wczesnej fazy pracy Moskala, ale przed rewanżem wcale nie jestem optymista.
|
W normalnie funkcjonującym klubie
gdzie jest normalny dział sportowy
gdzie jest racjonalnie działający prezes
a przede wszystkim tam gdzie jest kasa
i Urygi i Sapały by już nie było
no ale Uryga to wiślak z pokolenia na pokolenie
więc będzie tu stał na obronie jak ta statuja do końca świata i jeden dzień dłużej
ku wściekłości większości kibiców
o Sapale to szkoda nawet gadać, a raz do roku....