|
Największy dramat w tym meczu to było wejście Dziedzica. Rozumiem że młody ale te jego patyczakowate nóżki, ślamazarne ruchy, gra na alibi. Dramat, wchodzi z ławki i zamiast biegać walczyć to sobie truchta jak na sparingu, a Sukiennicki grający od początku zapieprza za dwóch. Jak może młody wejść i tak się pokazać jako wsparcie przeciwnika. Młyński i tak lepiej niż zwykle przynajmniej truchtał, bo ja go pamiętam jak głównie spacerował.
Tutaj powinno być 3:0 i względny spokój. Teraz jest jakaś nadzieja, ale tam zrobią wszystko żeby załatwić sędziego, kasę podobno mają.
|