Witalis napisał(a):

|
Przykładowo: wziął wywiad z Urygą, bodaj po Resovii, gdzie Uryga powiedział, że powinni byli bardziej się starać, i ukuł na tej podstawie tezę, że Polacy się nie starali, a Hiszpanie starali, a następnie sypie tą mądrością w oczy w każdym poście. Oczywiście wypowiedź Urygi to była forma kurtuazji. Nie wynikało z niej zresztą, że nie starali się tylko Polacy, a do tego dotyczyła tylko jednego meczu, a nie sezonu. Myślisz, że on tego nie wie? Wie. Trolluje tu, bo sprawia mu przyjemność rzucanie takich sofizmatów i obserwowanie, jak Jaroo się gotuje i rzuca w niego obelgami.
|
Nieprawda, nieprawda i jeszcze raz nieprawda.
W ten sposób Witalis próbuje zaprzeczać przyznaniu się polskich zawodników do odpuszczenia meczów w trakcie minionego sezonu i chce chronić im tyłki.
Po pierwsze o lekceważeniu swoich piłkarskich obowiązków i grze bez należytego zaangażowania wypowiadał się nie tylko Uryga, ale i Gogół. Nie mówili eufemistycznie jak chciałby Witalis, że powinni bardziej się starać, tylko między innymi, że nie szli na piłki na 100%, nie podjęli bezpośredniej walki, nie wkładali nogi i nie skakali do główek. Uryga akcentuje to w tych momentach:
Alan Uryga napisał(a):
|
Praktycznie w każdej formacji nie podjęliśmy bezpośredniej walki, a taka gra jest bardzo często spotykana w tej lidze. (...) Nie można mówić o atutach piłkarskich i grze w piłkę, jeśli przyjeżdżając do Głogowa nie podejmie się rękawicy i nie postawi się rywalowi przede wszystkim fizycznie (...). Oni szli na każdą piłkę na sto procent, nam tego brakowało. Wiele razy nie wsadzaliśmy nogi do końca
|
Nie było w tym żadnej kurtuazji, tylko chwila szczerości i przyznania się do winy. Uryga nie był na tyle sprytny i inteligentny, by kombinować i wygłaszać wtedy tradycyjne formułki sprzedawane przez polskich piłkarzy w adekwatnych sytuacjach, tylko musząc coś powiedzieć powiedział jak było naprawdę, bo tak było najłatwiej. Dlatego Witalis ma dziś trudniejszą robotę, by go z tego jakoś próbować wykręcić.
Obie te wypowiedzi padły po meczach, w których Hiszpanie biegali najwięcej i mieli najwięcej udanych zagrań na swoich pozycjach.To, że Uryga nie zaznaczył wprost, o których piłkarzach konkretnie mówi nie oznacza, że miał na myśli również takich Hiszpanów jak choćby Carbo, który akurat w każdym meczu szedł na każdą piłkę.
Ponadto obie nie dotyczyły jednostkowych meczów, tylko wpisywały się w postawę zespołu w całym sezonie. Dokładnie taką samą ruchliwość i zaangażowanie pokazywali niektórzy wiślacy również wcześniej i później, na przykład również z Odrą i Zagłębiem w Krakowie, Podbeskidziem i Termaliką na wyjazdach itd.
Nie sądziłem, że dożyję czasów w których jakikolwiek kibic będzie tłumaczył i usprawiedliwiał zawodników Wisły za odstawianie ewidentnego olewactwa i lekceważenia swoich obowiązków na boisku tak jak już od kilkunastu tygodni cały czas próbuje robić Witalis, sugerując, że były to jednostkowe przypadki, których dopuszczał się niby cały zespół, a nie przede wszystkim grupa największych leni. I że Uryga z Gogółem nie powiedzieli tego, co powiedzieli.
Idźcie im jeszcze zaśpiewajcie: "Nic się nie stało!" I dalej poklepujcie po plecach, a odpowiedzialność za ich lekceważenie obowiązków przerzucajcie na Hiszpanów.
