Drozd napisał(a):

Może odniesiesz się do faktu, że firma naszego prezesa jest warta prawie pół miliarda . Ja taką informację przyjmuję z zadowoleniem, a Ty?
|
Wszyscy przyjmują z zadowoleniem. To fantastyczne, że znalazł się ktoś kto pokryje straty super biznesu z tego i poprzedniego roku. Ostateczna utrata płynności przez Synerise byłaby dla Wisły karastrofą bo cała układanka oparta o zastawione akcje Jarosława rozpadłaby się z dnia na dzień.
Przy czym my w przeciwieństwie do Ciebie rozumiemy co ta informacja oznacza.
A oznacza koniec snów o potędze, bredni o zmienianiu świata i konkurowaniu z potęgami. Oznacza stagnację w wycenach i spadek Królewskiego do 40% kapitału gdzie dwa mocne podmioty (fundusz i strategiczny) w dowolnym momencie mogą go przegłosować i postawić do kąta.
Z braku kasy Synerise zostało zmuszone do wpuszczenia inwestora branżowego trzeciej jak nie czwartej kategorii. Za śmieszne 7% spółki zablokował innych strategicznych przy frustrującej dla poprzedników wycenie. A kasy przy tempie jej spalania jakie miała Synerise w 2022 (sprawozdania z 2023 roku transparentny wizjoner biznesu dalej nie opublikował) starczy może do końca tego roku. I będzie dogrywka już z uprzywilejowanym strategicznym wewnątrz.
Można się tylko domyślać jaki tam był dym w środku. Cała zabawa w startupy polega na tym, że każda kolejna transakcja musi być najlepiej kilkaset a co najmniej kilkadziesiąt procent wyższa od poprzedniej tak aby zachować wizerunek dynamicznie rosnącej wartości firmy i dawać podstawę do znajdowania kolejnych inwestorów oraz zapewniać wrażenie zarobku poprzednim inwestorom. Tak żeby na koniec oddać kontrolę strategicznemu lub wejść na giełdę. A my tu mamy stagnację wyceny czyli klęskę. Dwa lata temu fundusz-krzak obejmował akcje przy wycenie 100 mln EUR czyli wtedy 440 mln PLN. Dziś never-heard inwestor branżowy wycenił na 120 mln USD czyli niecałe 480 mln PLN - inflacja zjadła znacznie więcej przez te dwa lata niż ten pseudo wzrost.
Oczywiście biznesowi pseudospece i brawoszefy będą szczytować ale to jest porażka spektakularna, której konsekwencje nastąpią wkrótce.
To wszystko oczywiście przy założeniu, że bierzemy na poważnie wyceny spółek dokonywane transakcjami na poziomie 7% kapitału. Prawie na pewno są tam zapisy znacząco tą wycenę modyfikujące w przypadku braku sukcesu w określonym czasie. Ale tych zapisów nigdy nie poznamy więc można tylko założyć, że jest gorzej niż to się nam próbuje wczytać. To nam gwarantuje legendarna prawdomówność i biznesowa wiarygodność prezesa Królewskiego.