Manhunt. napisał(a):

|
A potem się koło zamyka i tak tkwimy w tym samym bagnie od kilku lat. Szrot pogania szrot, tkwimy w długich i kosztownych kontraktach, paru zawodników ma ekstraklasowe pensje, a potem ktoś się dziwi, że klub się nie rozwija. Ciężko o rozwój wydając milion złotych na pierwszą drużynę, którą wyprzedzają dużo tańsze zespoły. Połowa zawodników w tym klubie nie zasługuje by biegać z BG na piersi, siedzą tu bo złapali pana Boga za nogi bo siedzą na ławie, lub nawet poza nią i kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie wpada. A właściciel zamiast wyciągnąć wnioski to dalej kontynuuje ten syf(ba, na TT próbuje zwalić winę za np. Fazlagica na poprzedników, ale zapomina, że on wtedy już był w klubie) Jak można na prawo i lewo wygadywać, że Wisła nie zostawia piłkarzy w potrzebie i oferować na siłe kontuzjowanym piłkarzom kontrakty? Zgodziłbym się jakby takiej kontuzji doznał ktoś kto zapierdalał caly sezon i w ostatnim meczu dostał urazu, ale nie taki Łasicki, który przez sezon nic nie grał. Jego miesięczny kontrakt spokojnie wystarczyłby na paru skautów, no ale lepiej powierzyć wszystko kąkuterowi i potem dziwić się, że coś nie wychodzi i mniej wydające kluby zajmują wyższe miejsca.
|
Obyśmy wreszcie przerwali ten cykl. W tym sezonie kończą się kontrakty większości szrotu. Może to być sezon przejściowy o ile nie ściągniemy tabunów nowego. Zejście z kontraktów Colleya, Młyńskiego, Sapały, Starzyńskiego da nam trochę luzu w budżecie płacowym.
Chciałbym tego, ale średnio w to wierzę. Akcje takie jak z Talarem i Łasickim pokazują schizofrenię naszej polityki transferowej.