Karherop napisał(a):

Czyli klub sobie negocjować z kimś kontrakt, tracił czas , ba - dogadał się i jednoczenie nic nie widział w danym zawodniku.
Jak zwykle ciekawa, urągająca logice teza.
Mają kogoś lepszego na oku i tyle. Tu się nawet nie ma nad czym zastanawiać. Czas zweryfikuje kto postawi na lepszego konia.
|
Jedyne co urąga logice to Twoje bronienie każdego leszcza z polskim paszportem. Jak masz kogoś innego na oku to przeciągasz negocjacje na wypadek gdyby jednak ten lepszy nie wypalił, a nie puszczasz w eter przez zaprzyjaźnione media że zawodnik z którym negocjujesz jest za słaby i nie będzie transferu. Logiczne? Mieć kogoś na oku a podpisać kontrakt to dwie różne rzeczy, gdyby Janczukowicza uważali za opcję to by nie palili tematu.
Nasz klub ma długą historię transferów które nie miały wielkiego sensu w momencie ich przeprowadzania. Na przykład pół miliona euro za Fazlagicia kiedy realnie trzeba było się bronić przed spadkiem. Bardzo często maczali w tym palce agenci i trenerzy. Być może ten leszcz jest kamyczkiem do ogródka Moskala? Byłby to duży kamień.
Wygląda jakby ktoś się puknął w głowę jaki szajs nam wciskają i zaciągnął hamulec na ostatniej prostej. Może dzięki reakcji kibiców.
Moje pytanie jest nadal bez odpowiedzi - w czym Janczukowicz jest lepszy od Młyńskiego, Starzyńskiego czy Olejarki? Po co nam taki szrot na kontrakcie? Na pewno nie po to żeby awansować.