Arked napisał(a):

Kibice chcieli Polaków, kibice mają Polaków. To są Polacy dostępni na rynku, na których nas stać. Nie wiem w czym problem.
PS. Szkoda, że kibice zapomnieli, że przerabialiśmy to już w pierwszej rundzie w 1 Lidze i wyglądało to żałośnie. Ale pamięć bardzo krótka. Umiłowanie paszportu bardzo silne.
|
Jest w tym wszystkim jeszcze trochę inny niż tylko narodowościowy schemat, którego zafiksowani na hiszpańsko-polską forumową wojnę zupełnie nie dostrzegają. My od pięciu lat ściągamy "jaja niespodzianki". Rekonwalescenci, pączkożercy, niespełnieni dwudziestokilkulatkowie, ludzie którzy przegrali rywalizacje i wylądowali na ławce, jakieś niedoszłe talenty, które gdzieś tam odbiły się sportowo mimo, że wróżono im niewiadomo jaką karierę. Jak podejdziesz do tego w ten sposób to okazuje się, że mieszczą się w tą kategorię zarówno Skvarka, Łasicki, Żyro, Villar czy Junca, a narodowość przestaje tu mieć znaczenie. Czy Wisła przy oczekiwaniach kibiców, presji i wymaganiach jest dobrym miejscem na restart sportowej kariery? Nie wydaje mi się. Być może jest to również wytłumaczenie sportowych zjazdów jakie zalicza większość przychodzących tutaj zawodników. Nowe miejsce, nowe wyzwania, nowy start z czystym kontem - przez kilka/kilkanaście miesięcy to paliwo, które napędza człowieka do tego, żeby grać przynajmniej w okolicy swojego maksimum. Kiedy nowe bodźce przestaną działać następuje nie tyle zjazd, co powrót do sportowej rzeczywistości jaką prezentuje większość przychodzących do nas zawodników będących 'na zakręcie swojej kariery'.
Ja wśród przewijających się nazwisk widzę przede wszystkim ludzi, którzy w poprzednim sezonie mieli w większości 80-90% możliwych wejść w pierwszej jedenastce i potencjalnych minut meczowych, a 50-60% minimum. Plus jedno 'jajo niespodziankę' w postaci Jakobiego. I tutaj jest moim zdaniem totalne odwrócenie wajchy w stosunku do ostatnich pięciu lat. Nawet ten hiszpański Kameruńczyk wpisuje się w ten schemat w przeciwieństwie do wszystkiego co do tej pory przyszło do nas z tamtego kierunku. Wyboru trenera też zresztą to dotyczy. Jak słusznie zauważył Trela, Moskal to pierwszy od czasów Wdowczyka oczywisty wybór, a nie szukanie cudów na kiju. Wydaje się, że próbujemy celować w więcej Jarochów/Sobczaków i niekoniecznie mam tu na myśli narodowowść. Co samo w sobie nie wydaje się złym pomysłem. Taki Mikulec to w zasadzie perfekcyjna kopia transferu Jarocha sprzed 2 lat. Zobaczymy jak zweryfikuje to boisko.