|
Bo to wina Moskala, Probierza, czy Kulawika, że najbardziej przepłacona drużyna w historii Wisły i być może w całej historii Ekstraklasy kompromitowała się od początku sezonu 11/12, a ten rzekomo wielki sukces, czyli MP 2011 było wywalczone w słabym stylu (21 pkt mniej niż Wisła Skorży).
Zwłaszcza Probierz, a potem Kulawik już nic nie mogli zrobić.
Zastali drużynę wypalonych oldbojów z gwiazdorskimi kontraktami, którym nie chciało się grać.
Już po rundzie jesiennej sezonu 2011/2012 należało przeprowadzić rewolucję kadrową za wszelką cenę.
Wywalić tych gwiazdorów Valckxa od siedmiu boleści i uratować sezon 11/12 - walcząc ponownie o MP.
Być może losy Wisły potoczyłyby się zupełnie inaczej...
Po raz kolejny okazało się, że budowa drużyny bez ładu na zagranicznym szrocie nie jest odpowiednia, bo na samym Meliksonie i na Pareice nie dało się spełnić oczekiwanych celów.
Maaskant z niewiadomych przyczyn dostał szansę życia w Wiśle, nie mając wcześniej żadnych sukcesów, a po ostatecznej klęsce z Cracovią w zasadzie zakończył karierę trenerską.
Przypadek?
Był takim Albercikiem Rude tamtych czasów.
|