s1mone napisał(a):

W tym wywiadzie Kazek praktycznie zaorał wszystkie Markusizmy odnośnie narodowości piłkarzy i jej znaczenia.
Przyjemna lektura.
|
- Uważa pan, że te proporcje w Wiśle w poprzednim sezonie zostały zachwiane? Że za dużo przedstawicieli jednej nacji?
- Chciałbym, żeby było więcej Polaków w składzie niż obcokrajowców. Jest coś takiego, że jak jest za dużo obcokrajowców z jednego kraju, no to może rzeczywiście jest to niezbyt korzystne. Trudno konkretnie stwierdzić, bo wszystko zależy od tego, jak oni funkcjonują nie tylko na boisku, ale i w szatni. Nie wiem, co się działo w tej szatni. A żeby zespół funkcjonował, to po pierwsze musi być szatnia w porządku. Jeśli tam dzieje się coś niedobrego, to na boisku też nie ma co liczyć, że będzie fajnie.
No faktycznie zaorał.

Chciałby żeby było więcej Polaków. Każdy by chciał. I wyjaśnienie dlaczego z innego wywiadu.
- Zapytałem pana na konferencji prasowej, co pana zdaniem było największym problemem Wisły w poprzednim sezonie? Odpowiedział pan, że brak regularności. Trudno się nie zgodzić. Moim zdaniem ten zespół miał problem mentalny, z którym nie do końca poradził sobie Radosław Sobolewski, a już zupełnie nie poradził sobie Albert Rude. Gdzie leży klucz do tego, żeby piłkarze mieli pełną świadomość, że najważniejsza jest liga? Bo przecież można sobie wyobrazić sytuację, w której w tygodniu pojedziecie do Amsterdamu na mecz z Ajaksem, ale ważniejszy będzie mecz w weekend w Siedlcach⌠Co zrobić, żeby zespół był tego świadomy?
- Regularność czy raczej jej brak to była jedna z głównych przyczyn, że Wisła miała taki sezon, a nie inny. Powiedziałem też, że Wisła miała dwie twarze. Jedną w lidze, drugą w Pucharze Polski. I ja chciałbym oglądać co tydzień taką Wisłę, jaka grała przeciwko Widzewowi czy Piastowi. To był zespół, który grał bardzo agresywnie, bardzo wysoko i odpowiedzialnie. Takich meczów trzeba rozegrać 34 w sezonie ligowym. Jak to zrobić? Takie rzeczy trzeba zacząć od szatni. Atmosfera w niej musi być dobra, nie może w niej być żadnego fermentu. Musimy też zdać sobie sprawę, że w klubie, nie tylko w zespole, nie ma osoby ważniejszej niż zespół. Wszystko, co będziemy robić, musi być podporządkowane dla dobra drużyny. Jeśli ktoś nie gra w jednym czy drugim meczu, to nie oznacza, że jest niepotrzebny w dłuższej perspektywie. I taki ktoś musi czuć się potrzebny. Zawodnicy muszą mieć świadomość, że aby coś osiągnąć, muszą się poświęcić. To, że my do takiego klubu jak Wisła chcemy sprowadzać zawodników, którzy mają wysokie umiejętności piłkarskie, to jest oczywiste i o tym nawet nikt nie dyskutuje. Przy tych umiejętnościach oni muszą sobie zdawać sprawę, że jest tylko jedenaście miejsc na dany mecz w podstawowym składzie. Mając jednak w kadrze kilkunastu zawodników, nie da się zrobić dobrego wyniku, musi ich być zdecydowanie więcej. Nie chcę skreślać z założenia obcokrajowców, ale będę robił wszystko, żeby w podstawowym składzie grało więcej Polaków.
- Bo mają większą świadomość, w jakim klubie grają?
- Tak, mają większą świadomość i dociera do nich więcej bezpośrednich bodźców. To nie jest tak, że obcokrajowcy dają z siebie mniej niż tyle, ile by mogli. Uważam jednak, że przebywanie w swoim naturalnym środowisku, w swoim kraju, gdzie na pewno więcej rzeczy jest dla nich oczywistych, ułatwia pewne sprawy. Obcokrajowiec angażuje się, ale może rozumieć pewne rzeczy inaczej. Dlatego powtórzę, chcę, żeby grało tutaj więcej Polaków.
https://gazetakrakowska.pl/kazimierz...ar/c2-18589887
Problem pojawia się wtedy kiedy większą świadomość mają obcokrajowcy, patrz Rodado, a Polacy odstawiają nogę i nie skaczą do główek.
Mam nadzieję, że Kazimierz Moskal ma w klubie taki autorytet, że co powie jednemu z drugim to będzie święte.