Witalis napisał(a):

|
No nie, Fazlagić, Wachowiak, Balta, Żyro to były nabytki przed Królewskim
|
Każdy z nich przyszedł do Wisły przed Hiszpanami Kiko, każdy z nich kosztował dużo i się ostatecznie nie sprawdził, każdy był przepłacony, na każdego pieniądza zostały roztrwonione również przy udziale Królewskiego, który wcześniej był współwłaścicielem klubu.
Jak Wisła grała przed Hiszpanami Kiko, w oparciu o polskich zawodników czy Czechów i inne wynalazki z bałkanów? Spadła z Ekstraklasy, a jesienią 2022 roku kopała się po czole i groziła jej walka o utrzymanie w pierwszej lidze.
Witalis napisał(a):
|
Jakie kretyńskie decyzje i horrendalne błędy popełnił Sobolewski w finałowej części sezonu rok temu?
|
Było ich mnóstwo: odesłanie na trybuny najlepszego środkowego pomocnika Igbekeme przed najważniejszym meczem w sezonie z Zagłębiem Sosnowiec, wpuszczenie Szywacza i Szota w meczu z Ruchem na lewą stronę, robienie na siłę z Tachiego defensywnego pomocnika zamiast wystawianie go na nominalnej pozycji środkowego obrońcy, wpuszczenie na mecz z ŁKS kompletnie nieprzygotowanego Colleya, częste czekanie ze zmianami piłkarzy czy taktyki gdzieś do 60 minuty meczu, nawet gdy w drużynie zdecydowanie nie szło, zdezorganizowanie do tego stopnia krycia przy stałych fragmentach gry, że prawie każde dośrodkowanie oznaczało niemal pewną bramkę dla rywali, nakazanie prowadzącej 1:0 w meczu z Zagłębiem drużynie i kontrolującej grę cofnięcie się do obrony i grę z kontry, co skończyło się tragedią.
To tylko kilka z tych kuriozalnych i tragicznych decyzji, przez które nie zgromadziliśmy odpowiedniej ilości punktów do awansu bezpośredniego.
Witalis napisał(a):
|
I dlaczego nie było awansu w tym sezonie? Sobolewski zostawił klub w bezpiecznym miejscu. Dobry trener mógł tylko iść do góry.
|
Bo Rude nie okazał się na tyle dobrym trenerem, by poradzić sobie z mentalnością takich zawodników jak Uryga, Sapała, Szot, Krzyżanowski, Jaroch czy Duda, którzy nie dość, że są piłkarsko słabi, to jeszcze w niektórych meczach nie grali na 100%, nie wkładali nogi i nie skakali do główek, o czym sami mówili. Z mentalnością Rodado, Carbo, Alfaro, czy Baeny zmagać się nie musiał, oni nie odkładali nogi i nie symulowali gry.