Markus napisał(a):

Szrot polski może być znacznie gorszy niż ten hiszpański, co pokazał Puchar Polski i co pokazuje cała wklejona przeze mnie wcześniej długa lista Hiszpanów, którzy się Polsce sprawdzili. Niektórzy zostawali nawet królami strzelców. Korzysta z nich bardzo wiele klubów nie tylko Wisła. Dlaczego? Bo nie lubią Polaków? Nie, bo ci wstrętni Hiszpanie nie dość, że często są lepiej wyszkoleni niż ich dostępni polscy odpowiednicy, to jeszcze bywają tańsi i ambitniejsi oraz bardziej zaangażowani. Na boisku walczą bardziej niż taki Plewka, Uryga, Młyński, Krzyżanowski itd. Rodado i Carbo nigdy nie pozwalali sobie na grę nie na 100%, nie wkładanie nogi i nie skakanie do główek, w przeciwieństwie choćby do Dudy czy Sapały. Dlatego po prostu opłaca się ich zatrudniać i różne polskie kluby to robią.
Teraz ci, którzy pragną przedstawienia wajchy na nowych Wachowiaków i Młyńskich nie mogąc zanegować tych powyższych faktów, próbują robić z Hiszpanów głównych kozłów ofiarnych i przypisywać im wszystko co najgorsze w mijającym sezonie, przede wszystkim to ich o porażkę w lidze obwiniać, a nie kapitana Urygę i spółkę. Oczywiście ignorując Puchar Polski, gdzie postawa hiszpańskiego szrotu zrobiła historyczny wynik i zarobiła dodatkowo 13 milionów złotych wliczając wpływy z nadchodzących meczów pucharowych, czym notabene prawdopodobnie się w pełni spłacili.
Hiszpanie popełniali błędy i mieli słabe mecze, zwłaszcza Eneko i Raton, ale co prezentowali w tym sezonie nasi Polacy?
Duda w meczu z Podbeskidziem osłabił zespół
Sapała w meczu z Odrą osłabił zespół
Jaroch w meczu z Motorem osłabił zespół
Krzyżanowski swoimi zagraniami podarował punkty nie tylko Chrobremu
Szot swoim prezentem pozbawił Wisłę kompletu punktów z Arką
Łasicki z Jarochem najbardziej przyczynili się do straty punktów z Tychami w Tychach, fatalnie blokując rywali przy straconym golu.
Duda w meczu z Miedzią w Legnicy tak zaspał przy wyrzucie z autu, że straciliśmy punkty.
Uryga z Podbeskidziem na wyjeździe odpuścił sobie lekceważąco Abate, także zawalając nam mecz.
Szot tak blokował z Motorem przy Reymonta Króla, że ten spokojnie dośrodkował i wyprowadził rywali na prowadzenie.
Uryga tak się ruszał i biegał w meczu ze Zniczem na wyjeździe, a Duda tak tam skakał do główek (nie tylko przy utracie pierwszego gola), że gdyby nie świetna zmiana Junki i tam nie byłoby punktów, tylko klęska.
Gogół z Krzyżanowskim tak blokowali lewą stronę w meczu z Resovią, że rywale wyszli na prowadzenie, a Wisła straciła punkty.
Sobczak tak pajacował w Sosnowcu, że w koncertowy sposób zawalił karnego. Po Pucharze Polski jego zawsze i tak olbrzymie ego urosło do tego stopnia, że przestał nawet przepychać się z rywalami na boisku - pewnie myślał, że sam jego cień sprawi, iż będą się przed nim wywracać.
Uryga w Katowicach tak podał piłkę do Eneko, że przez prawie cały mecz musieliśmy kolejny raz grać w dziesiątkę. A co tam wyprawiał i jak blokował lewą stronę Krzyżanowski lepiej już nie pisać.
Łasicki w tym sezonie nie miał ani jednego choćby tylko przyzwoitego meczu w lidze.
Ale to przez Hiszpanów wszystko w lidze nie wyszło, a nie przez nich, tak? To właśnie piszą prawdziwi odklejeńcy.
Kilku Hiszpanów w tym sezonie też zawiodło i słusznie zostali pożegnani, ale jeszcze bardziej zawodzili i jeszcze więcej problemów produkowali w Wiśle pozostali zawodnicy (poza Józkiem i Cziczkanem), którzy byli najsłabsi w przekroju całego sezonu.
|
Mistrzu, Kiko już nie ma - nie musisz się wysilać.