|
Ale tu nawet nie chodzi o obcokrajowców, naopowiadano bajeczek o mocy Hiszpanów, o Al, itp.
W składzie było dziewięciu Hiszpanów na wiosnę.
To oni wszyscy powinni grać w podstawowym składzie jako ci lepsi.
Do tego powiedzmy Colley i młodzieżowiec z obowiązku.
Awans i to bezpośredni powinien być pewny.
Szybko okazało się, że Raton to nie bramkarz, Eneko to parodysta, Junca wiecznie niedostępny, Goku przepłacony, Carbo znacznie przeceniony, przeciętniacy Alfaro, Baena, Villar.
W zasadzie ostał się sam Rodado.
Na dziewięciu Hiszpanów jeden o właściwych umiejętnościach + plus może Carbo z braku laku.
Reszta to rozczarowanie.
Hiszpanie jako całość, którzy mieli dać awans Wiśle zawiedli.
To mając swojego trenera, swojego dyrektora sportowego i właściciela zapatrzonego w nich jak w święty obrazek.
Wygrywając 13 z 34 spotkań.
Czyli 38%.
Wynik kompromitujący, co w efekcie spowodowało największą kompromitację w historii Wisły.
Trzecią z rzędu - po spadku i po pierwszym sezonie w pierwszej lidze.
Przez to, że Hiszpanie oprócz nielicznych wyjątków cały czas zawodzili zaczęto szukać winy u Polaków, często u juniorów.
Ale w normalnych okolicznościach, gdyby Hiszpanie nie zawodzili, to ci Polacy wchodziliby na końcówki i odgrywaliby mają rolę, bo takie były pierwotne założenia.
Drugi sezon z rzędu pokazał, że można mieć grono obcokrajowców, często znacznie przepłaconych, co pokazuje bardzo wysoki budżet płacowy i nic z tego nie mieć w postaci awansu.
Jakoś inne kluby za zdecydowanie mniejsze pieniądze i w głównej mierze z Polskimi zawodnikami + Polskimi trenerami umieją robić awanse.
Jestem przekonany jak to Boniek ujął.
Z Jopem albo z Moskalem, Broszem i przy sprowadzeniu 2-3 piłkarzy w przerwie zimowej awans bezpośredni byłby pewny.
Nie przy sprowadzeniu kolejnych turystów pokroju pączka, którego Markusik tak bronił, czy Bregu.
Tylko solidnych rodzimych piłkarzy.
Jarek chciał być mądrzejszy od wszystkich i wyszło jak wyszło.
Po raz kolejny okazało się, że krytykowano Polaków, a tu obcokrajowcy doprowadzili Wisłę do ruiny do najgorszego miejsca w historii klubu.
Podobnie było w 2011 r., kiedy to najbogatsza Wisła pod wodzą Holendrów stała się średniakiem w lidze i zupełnie nie przypominała czasów wieloletniej dominacji.
Ostatnio edytowane przez KOALIK : 30.05.2024 o godz. 15:53.
|