|
Pierdu pierdu pierdu - nie chciało się do główek skakać.
Zapytali drwala - jakim jakby nie było jest Uryga - co poszło nie tak, no to powiedział 'nie było zapie**ania, skanania, walki. Zapytałbyś Juncę to by powiedział, że drużyna nie potrafi dośrodkować na nos, zapytałbyś Rodado to by stwierdził, że wykończenie pod bramką szwankowało.
Chłop poszukał rozwiązania w stylu najbliższa koszula ciału. U nas nie brak walki był problemem w tej rundzie, ani nie cechy wolincjonalne - właśnie walka była jedną z przyczyn serii czerwonych kartek. Nie tędy droga. My po prostu słabo graliśmy w piłkę. Tworzyliśmy mało sytuacji podbramkowych. Graliśmy za wolno. Ty do mnie ja do ciebie. Nie byliśmy w stanie nikogo zaskoczyć. Nasza gra piłką to było cofnięcie się o dwie długości względem tego co było za Jopa i conajmniej jedną długość od czasów Sobolewskiego. Przez to powolne rozgrywanie drużyny przeciwne łatwo nas rozszyfrowały, siadały na nas mocniej, zakładały pressing i traciliśmy głupio piłki - a w następstwie głupie bramki.
Rude zaliczył kompromitujący wynik. Gdyby był trenerem od początku sezonu i tak punktował to do końca sezonu bilibyśmy się o utrzymanie.
Do przyjścia Rudego byliśmy najlepiej atakującą drużyną ligi, zdobywaliśmy ponad 2 gole w meczu, traciliśmy ponad gola na mecz.
Od przyjścia Rudego 1,5 gola na mecz do przodu, a w tyłek średnio 2 gole w meczu.
To co ten chłop zrobił to jest jakaś katastrofa. Nie rozumiem jak można trenera, który uwstecznił drużynę z rundy na rundę trzymać na siłę.
Ostatnio edytowane przez s1mone : 29.05.2024 o godz. 21:06.
|