MaLk napisał(a):

Tylko jeśli uzupełnisz to założeniem, że piłkarze i trener specjalnie sabotowali grę o awans kierując się takimi motywami, co pozostaje w konwencji wypowiedzi Drozda, którą komentowałem 
Jeśli ktoś dopisuje sobie takie założenie, to jego problem. Choć już widzę, że niektórzy sobie dopisali - ale patrząc na to, kto, to mnie akurat nie dziwi.
Natomiast tak już całkiem poważnie, oceniając z perspektywy po zakończeniu ligi, zdecydowanie lepszy efekt marketingowy takowy piłkarz osiągnie się chwaląc się w CV zdobyciem pucharu z kopciuszkiem z 10. miejsca I-ligi niż z "prawie-ekstraklasowiczem", który właśnie spokojnie powrócił na należne mu miejsce w najwyższej lidze rozgrywkowej. To już nie zrobi na nikim takiego wrażenia.
|
To co piszesz jest logiczne, ale dołożyłeś jeden element fałszywy. O ile po zdobyciu pucharu hiszpański zaciąg jest na plusie, niezależnie od wyniku w lidze. To nie znaczy, że trener i Hiszpanie sabotowali grę, może jedynie nie spinali się za bardzo skoro Polacy z wiślackim DNA zachowywali się na boisku jak sabotażyści. Co zrobił Sobczak w Sosnowcu? Co zrobił Uryga w Katowicach? Hiszpanie tylko się dostosowali do poziomu. Poziomu zaangażowania i koncentracji zaszczepionego przez właściciela po jajeczku w Bielsku Białej lata temu.
Tak jak wtedy piłkarzyki dały dupy, a winny ma być trener. Wystarczy poczytać Krakowską. Za kompromitację na boisku, żenujący poziom zaangażowania, nie wkładanie nogi, nie skakanie do główek, całkowity brak fizycznej walki z przeciwnikiem o pozycję, czy piłkę. Odpowiada w kolejności. Prezes, Dyrektor sportowy, Trener i sztab z wyraźnym zaznaczeniem, że oprócz Jopa. No i na sam koniec łaskawie dziennikarzyna zauważa że to jednak piłkarze wychodzą na boisko. Skąd taka kolejność? Prezes nie płacił? W składzie było 15 zawodników? Sztab był bez pojęcia? No nic z tych rzeczy. Dlaczego zatem taka kolejność? Bo to była powtórka ze zwalniania Hyballi. Tylko wynik w pucharze tworzy dysonans poznawczy i co bardziej rozgarnięci tej propagandy nie łykają.