Jak się tak zastanowić to JK chyba wcale nie chce dobrze dla Wisły, ta zagrywka z Al jest dobra dla niego, nie dla Wisły. Wydaje mi się, że sam JK zgodziłby się z tezą, że opieranie klubu (transferów) w oparciu o Al to eksperyment, coś nowego, skoro nowe i jakoś nikt inny się na to nie szarpnął to oznacza, że ryzyko niepowodzenia jest duże.
Kto może robić eksperymenty? Ktoś kogo na to stać. Czy nasza sytuacja pozwala na takie ryzyko? Nie pozwala. Czy w takiej sytuacji powinniśmy iść znaną ścieżką od lat czy jednak porwać się na zmianę świata? Powinno się iść najbardziej prawdopodobną, najtańszą, najbardziej sprawdzoną i najkrótszą drogą po awans. Jeżeli ktoś wybiera inną drogę to nie zależy mu na dobru Wisły. Nawet jeżeli ma racje to niestety przy obecnym stanie finansów nie powinien się podjąć tego ryzyka, można wrócić do tego tematu, gdy wyjdziemy na prostą.
JK robi dokładnie to czego go życie nauczyło. A co go nauczyło życie? Od lat prowadzi firmę za cudze pieniądze, firmę która przez 8 lat? nie przyniosła żadnego zysku. Ciągnęła na perspektywie "zaraz się rozkręci" i przekonywania inwestorów, że warto utrzymywać firmę przy życiu. Szczerze bardziej cenię sobie umiejętności właściciela warzywniaka, który prowadzi biznes by przynosił on zysk, by utrzymać z niego rodzinę i przede wszystkim on ponosi odpowiedzialność, niż prezesów takich startupów, którzy po prostu są na etacie i łańcuchu inwestora.
Do rzeczy... To co się dzieje w Wiśle to mniej więcej kopia tego co działo się w Synerise, czyli długoterminowe plany, wprowadzanie innowacyjności, która w razie czego jak za te parę lat, gdy długoterminowy plan nie będzie wychodził będzie pretekstem do kupienia sobie kolejnego czasu. Al to temat na czasie, naprawdę na tym haśle idzie jechać dobrych następnych parę lat.
Niektórzy mają tutaj JK za Boga. Może warto byłoby sprawdzić co ten ów Pan w życiu osiągnął? Za rok 2022 jego firma sprzedała usług za 32 miliony złotych. To nie jest zysk, to jest kasa jaka wpłynęła do jego firmy i z niej będzie robił teraz wszystkie opłaty. Może niektórzy z Was nie mają wyobrażania ile to 32 miliony w skali biznesu, podpytajcie zatem Waszych szefów ile ich firma robi obrotu, a następnie zestawcie sobie to co czytacie w internecie o JK, a to co można przeczytać o firmie w której pracujecie. Może wtedy zrozumiecie, że ktoś tu pręży muskuły, a jest tyci jak mrówka w świecie biznesu. Dodajmy, że własnością JK jest jedynie 38% tej firmy z obrotem 32 milionowym. Firmy, która jest zadłużona po uszy (pewnie na papierze bo to pożyczki inwestorów) W raporcie za 2022 rok możemy przeczytać
"Niepokryta strata (2013 - 2022) - 48 578 807,75" Tak minus 48 milionów i nie, nie jest to kreatywna księgowość. Ta firma po prostu nie zarabia, ale wiadomo "zaraz się rozkręci".
Zastanówcie się kto, kogo bardziej potrzebuje? Wisła potrzebuje bardziej JK czy JK bardziej potrzebuje Wisły? Przecież ślepy by zauważył, że gość lansuje się na haśle Wisła. W życiu jeszcze nie widziałem tak pchającego się prezesa, wszędzie gdzie się tylko da. Jak wygraliśmy ostatni mecz w PP w Krakowie to oczywiście musiał zając miejsce w pierwszym rzędzie za banerem do zdjęć -
https://www.mzpnkrakow.pl/wp-content...40-966x644.jpg Pomijam bycie DJ'em co kolejkę w poprzednim sezonie.
JK nie daje żadnej wartości Wiśle, osobiście trudno mi wskazać jakieś konkretne rzeczy, które wykonał poprawnie. Kiedyś mocno pytałem tutaj na forum by ktoś je wymienił i zawsze była cisza. Gościowy zwyczajnie w świecie podoba się być prezesem Wisły, jak zawsze w życiu jest nim w głównej mierze nie za swoje pieniądze. Nie ma w tym nic złego, można mieć zajawkę na bycie prezesem, jarać się tym, ale za tym powinien iść profesjonalizm oraz dobre wyniki spółki. A na tą chwilę, ani nie spłacamy długu, ani nie jesteśmy przekotami bijącymi się o mistrza.
Jest mi naprawdę przykro, że tak wielu z Was nie potrafi tego co napisałem dostrzec.