|
Myślę że to jest dobry czas na podsumowanie właśnie skończonego sezonu. Osobiste odczucia odnośnie tego co się tu właściwie wydarzyło.
Temat w konwencji “Opinia jest jak dupa, każdy ma swoją” więc jest to miejsce żeby każdy wyrzucił z siebie to co myśli a nie na polemikę lub typowe dla tego forum przekrzykiwanie się i obrażanie nawzajem.
Ja zacznę.
Na początku sezonu byłem nastawiony pozytywnie, widziałem, widziałem że drużyna Sobolewskiego wygrała rundę wiosenną ale spieprzyła samą końcówkę. Rozumiałem z tego powodu dlaczego Królewski zostawił Sobola. Jeśli zagramy sezon tak jak wiosną to mimo jakichś wpadek awansujemy z palcem w dupie.
Pierwsze ziarenko zwątpienia pojawiło się kiedy nie zatrzymano Fernandeza gdyż pamiętałem ile razy typ indywidualnie wygrywał nam mecze które inaczej kończyłyby się remisami lub porażkami.
Potem zaczęła się liga i ziarenko zwątpienia wykiełkowało. Typowo dla pierwszej ligi oglądaliśmy mecze w której przeciwnicy bronili się w swoim polu karnym a nam brakowało kogoś kto jak Fernandez potrafiłby zrobić coś z niczego. Dochodziliśmy bez problemu do 16tki a tam już było za gęsto na naszą tiki-takę. Próbowaliśmy więc wrzutek ale Rodado - jakkolwiek nie byłby dobry - nie był w stanie do nich dojść ze swoimi 180 centymetrami. Tu zacząłem uważać, że w zimie musi przyjść duży chłop do ataku żeby z tych wrzutek był jakiś pożytek. Ściągnęli pożal się Boże Omraniego i dalej ligę goniliśmy małymi Rodado oraz Sobczakiem i liczyliśmy, że ktoś z obrońców rywala obetnie się przy wrzutce. Parę razy się udało ale za mało.
Kadra na 1 ligę była zbudowana totalnie bez sensu. Wiadomo było że na 34 mecze w 28 rywal będzie stał w polu karnym i liczył na kontry. Nie wzięliśmy do kadry zawodników “głodnych ” dla których gra w Wiśle to byłaby trampolina do kariery i którzy potrafiliby dać z wątroby. Zamiast tego wzięliśmy zawodników trochę zblazowanych, już pogodzonych ze swoim statusem piłkarskim i poprostu chcących trochę zarobić. I tu już nie ma znaczenia narodowość. Można ściągnąć ambitnego Hiszpana jak Rodado a można zblazowanego grajka jak Eneko.
Klub nie zidentyfikował też problemu z poprzedniego sezonu w którym dupę ratował nam Fernandez, nie ściągnięto wysokiego napastnika którego można by użyć w momentach kiedy przeciwnik broni się w 16tce. Z tego powodu każdy trener drużyny przeciwnej, który posiadał choćby jedną zdrową komórkę mózgową miał zajebiscie łatwo “przeczytać” plan trenera Wisły, wystarczyło spojrzeć na wzrost zawodników Wisły i było wiadomo, że jedynce co możemy grać to kombinacyjnie. Niestety nie daliśmy sobie możliwości zaskoczenia przeciwnika innym sposobem gry czy to wpuszczając dryblasa z ławki czy też w pierwszym składzie. Pozostało nam tylko liczyć na indywidualne błędy przeciwników, które nawet jak się zdarzyły to nie potrafiliśmy ich wykorzystać marnując sytuację sam na sam czy pudłując na pustą bramkę jak Baena w Gdańsku.
Podsumowując to był to sezon pełen frustracji, złych decyzji i wyborów personalnych osłodzony pucharem Polski. Można się pocieszać że za sto lat kilka sezonów na drugim froncie nikt nie będzie pamiętał a puchar w gablocie będzie się liczył.
|