wolfy napisał(a):

|
A jakie znaczenie (poza organizowaniem seansów nienawiści, z którymi nie czekacie nawet do końca sezonu) ma ocena czy Rude ma zostać hejterów którym się ulewa? To jest uczciwe pytanie, podobne zadałem Ogryzkowi.
|
Odpowiem zatem uczciwie. To forum służy do dyskusji o Wiśle Kraków. W praktyce - piłkarskiej Wiśle Kraków.
Przykładowo, ten konkretny wątek, zgodnie z tytułem, służy do dyskusji o tym, jak wygląda praca Alberta Rude jako trenera Wisły Kraków. Podobnie jak w cholerę innych wątków dotyczących poprzednich trenerów, działaczy, właścicieli itp. - w każdym odbywa się dyskusja o tym jak NASZYMI OCZAMI wygląda Rude jako trener, Kiko jako dyrektor sportowy, Królewski jako właściciel/prezes itp., itd.
W międzyczasie, w toku tych dyskusji pada w cholerę stwierdzeń, opinii, teorii, ocen. W przypadku niektórych forumowiczów pada też w cholerę oskarżeń, obrażania, wulgaryzmów, ale to inna sprawa.
A na koniec przychodzi jeden z uczestników takich wielomiesięcznych dyskusji, ochoczych i bardzo aktywnych uczestników, taki, który wielokrotnie innym coś wypominał, wielokrotnie z pozycji ex cathedra, często i gęsto obrażając tych, którzy uważali inaczej, któremu niestety akurat tym razem się prognozy nie sprawdziły i zaczyna coś opowiadać o tym, że po co to komu, że to hejtowanie i w ogóle. Pół roku temu mu to nie przeszkadzało, sam jeździł po poprzednim trenerze jak po burej suce, a także, oczywiście, po innych forumowiczach. Teraz okazuje się, że tak nie wolno, to nieładnie i takie tam.
No więc, szanowny kolego forumowiczu, to jest forum dyskusyjne i apeluję o to, żeby nie kończyć dyskusji na temat Rude jako trenera w momencie, kiedy coś tam się nie zgadza z twierdzeniami. Jeśli można było dyskutować przez 5 miesięcy na temat tego jak się sprawdza Rude jako trener i głosić wiele teorii o tym, jak poprawia grę, rozwija zawodników, punktuje lepiej od Sobolewskiego, wydobywa głęboko ukryty talent Iberyjczyków, to można to robić także teraz, kiedy powoli dochodzimy do momentu, w którym rzeczywiście baza do takich ocen pozwala na ocenę czy te teorie się sprawdziły, czy też nie. Nie ma tak, że jak baza była za mała, to można było dyskutować o tych aspektach do woli, a kiedy już staje się adekwatna, to udajemy, że tematu nie ma.
Tak, uczciwość polega między innymi na tym, aby pociągnąć tę dyskusję do końca, a nie zasłaniać się seansami nienawiści - i to, sorry, ale przez jednego z użytkowników, który na tym forum dziesiątki razy takie seanse sam organizował.
Cytat:
|
Ja oceniam pod kątem interesu klubu, nie "zemsty", ulżenia swoim negatywnym emocjom etc.
|
Ja to oceniam pod kątem tego, co przez te ostatnie miesiące tutaj padło, a nie pod kątem zemsty. Oczywiście zawsze możesz uważać, że pytanie o to, co się sprawdziło z tego co pisałeś Ty i inni zwolennicy Rudego jest zemstą. Co już samo w sobie znacząco wiele mówi o tym, co się w Twojej opinii faktycznie sprawdziło...
I sorry, ale na prawdę nie rozumiem dlaczego dwa miesiące temu "klasyfikacja Wolfy'ego" była OK, ale teraz jest już zemstą.
Cytat:
|
Pisanie że awans jest najważniejszy to kłamstwo
|
Ergo kłamali wszyscy. Królewski, trener, zawodnicy i wreszcie tutejsi forumowicze. Bo wszyscy jak jeden mąż pisali/mówili o tym, że awans jest najważniejszy.
Cytat:
- gdyby tak było to:
1) Odpuszczono by Puchar Polski, bo nie mamy kadry na dwa fronty
2) Odpuszczono by "młode talenty" poza minimum wymaganym licencją (żadnego forowania Krzyżanowskiego, żadnego Olejarki który nie młodzieżowcem w pierwszej lidze)
3) Nie eksperymentowano by z trenerem
4) Nie wymagano by ofensywnej gry[/B]
Dla Ciebie prywatnie może być jedynym kryterium, ale po ruchach w klubie tak nie wygląda...
|
Nie, w klubie wyglądało to dokładnie tak samo. Zawsze.
A Ty mylisz nieumiejętne dostosowanie przez klub środków do celu (którego symptomy wymieniasz) z tym, że cel był inny. Nie był. Zawsze celem był awans, natomiast nikt w klubie nie potrafił w związku z tym poczynić adekwatnych ruchów i popełniono milion błędów w przekonaniu, że to albo nie przeszkodzi (np. koncentracja na dwóch frontach), albo wręcz pomoże (np. upieranie się przez Królewskiego przy konkretnym systemie gry, w którym wyniki muszą przyjść, wystarczy odpowiednio długo i konsekwentnie iść w tym kierunku).
Nie pierwszy i nie ostatni raz.
Ale rozumiem, że teraz będziesz wykrzywiał rzeczywistość i dowodził, ze tak naprawdę wcale nam nie zależało na awansie, bo wyniki się (przynajmniej na tę chwilę) nie zgadzają.
Jeśli za chwilę się okaże, że jednak awansowaliśmy, to co wtedy z tą argumentacją?