|
Gość ma wywalone na bycie dyrektorem sportowym, czuje się trenerem, przyszedł tu tylko na chwilę, bo wszyscy myśleli, że dopną deal z MADĄ. Został dłużej, współpracownicy odeszli, którzy mieli dużą znajomość rynku, do tego Kiko nie do końca się odnajdywał w pracy administracyjnej, której też sporo na tym stanowisku, nie poczuwał się do odpowiedzialności za nieudane okienka, olewał angielski, co jest kpiną, bo bez niego ani rusz w piłce, w rozmowach. Generalnie smutny obraz się z tego wyłania. Dziwi mnie, że został tak długo szczerze mówiąc.
|