Ten Watson dalej brnie w przenoszenie ciężaru błędów Sobolewskiego na Kiko czy inny "konglomerat czynników", bo ów rzekomo nie dał mu zawodników odpowiednich wolicjonalnie, na co Igbekeme jest sztandarowym przykładem pomimo, iż z Zagłębiem siedział na trybunach.
To już nie nowy rodzaj absurdu, lecz coś więcej, jakiś nowy rodzaj masochizmu.
W 12 zwycięskich decydujących i kluczowych dla Wisły meczach rundy wiosennej 2023 drużyna pokazuje, że była odpowiednio przygotowana do punktowania pod presją i regularnego wygrywania w polskiej pierwszej lidze z zespołami jeszcze lepszymi niż Zagłębie - w kolejnym sezonie pokazała to i w Pucharze Polski - ale ten geniusz wybiera sobie z nich tendencyjnie kilka meczów, które mu pasują do sformułowania idiotycznej tezy, że jednak nie byli wolicjonalnie do tego zdolni.

Pękli psychicznie, a nie w tym wypadku przez bezmyślnie decyzje trenera dezorganizujące jakość gry, bo przyznanie tego byłoby robieniem z Sobolewskiego kozła ofiarnego.
Nawet nie zauważa, że brnąc w to rozumowanie przy okazji robi również np. z takich zawodników jak Frankowski, Żurawski czy Szymkowiak graczy niezdolnych psychicznie do unoszenia ciężaru kluczowych spotkań, bo dali jeszcze większą plamę z Valerengą i Dinamo Tbilisi, gdzie aż czterokrotnie totalnie zawiedli.

A ostatnio z Lewandowskiego i reszty Barcelony również, tak mimochodem, gdyby potraktować choć fragment jego argumentacji poważnie. Skoro zawiedli we wszystkich kluczowych meczach sezonu, znaczy, że nie byli w stanie unieść psychicznie ciężaru walki o wygranie ligi. Koncept made in MaLk.
Prawdziwy bohater tragiczny cierpiący katusze, że ktoś śmie tego nie kupować.
Statystyki całej rundy wiosennej pokazują, że Sobolewski sadzając Igbekeme na trybunach pozbawił Wisły dużej ilości progresywnych i prostopadłych podań,odbiorów itd, których prawie zawsze James miał mnóstwo ("prawie", bo w jednym z wcześniejszych meczów przebywał na boisku ledwie przez kilka minut, więc wtedy nie miał jak ich dołożyć do ogólnych statystyk - oczywiście dalej możesz próbować to obśmiewać memicznymi filmikami z YouTube, Twoja sprawa

), ale nasz Watson przedstawia wizję, jakoby to w gruncie rzeczy nie miało żadnego wpływu na jakość gry i wynik, bo Igbekeme popełnił błędy z Ruchem czy ŁKS - a one oznaczają, że popełniłby je prawdopodobnie również z Sosnowcem.
To, że nie popełnił takich błędów w innych 12 meczach nie ma znaczenia, dając w nich drużynie regularnie te sprawy, które opisałem powyżej, a jakże.


Nie wniósłby do meczu z Zagłębiem nic, co wnosił we wcześniejszych 12 meczach, bo tak sobie uroił czy przypuszcza MaLk. Przecież to jest komedia.
Nie wystarczy, że sobie napiszesz iż Igbekeme jest "najbardziej jaskrawym dowodem na to", że drużyna mentalnie dała dupy, czy nie zniosła psychicznie walki w takich meczach jak z Zagłębiem i będziesz to jeszcze potem z 1000 razy powtarzał, by oddawało to rzeczywistość.
Tak długo jak długo piłkarz jest na trybunach a nie na boisku, nie można mieć do niego pretensji o to, co się działo na boisku.
Tak długo jak długo będzie istnieć 12 wygranych meczy z wiosny tamtego sezonu rozgrywanych pod nie mniejszą presją zwycięstw i nie mniej ważnych czy decydujących - a także kluczowe mecze tego sezonu w Pucharze Polski - nie będzie prawdą mówienie, że nasi piłkarze byli psychicznie niezdolni do udźwignięcia presji i wygrania z Zagłębiem.
Tak długo jak decyzje Sobolewskiego najbardziej wpływały na obraz i dezorganizację gry Wisły, tak długo to on ponosi największą odpowiedzialność za to, co spowodowały, a nie Kiko, czy "konglomerat innych czynników". Żaden "konglomerat innych czynników" nie nakazywał mu odsyłać najlepszych piłkarzy na trybuny, zmieniać im pozycję, ordynować idiotyczne korekty taktyki, olać przygotowanie krycia przy STG, w kuriozalny sposób zarządzać meczem itd.