MaLk napisał(a):
|
Tak tak, masz rację. Ze słabym przeciwnikiem Igbekeme by uniósł presję, a głównym argumentem za tym jest to, że nie grał w meczu
|
Głównym argumentem jest to, że dwunastokrotnie wiosną uniósł tą presję wraz z zespołem Watsonie, a jego obecność na boisku i duża liczba udanych zagrań dawała zwycięstwa Wiśle w meczach zarówno z silniejszymi jak i słabszymi zespołami niż Zagłębie.

Broń więc dalej tezy, że tego nie potrafił, lub to go przerastało, a Kiko sprowadził zawodnika, który nie potrafił unieść presji zwłaszcza siedząc na trybunach.
Nie jest tak, że kluczowe i decydujące dla końcowego miejsca w tabeli wtedy były tylko te mecze, które Ty sobie wybierasz.
MaLk napisał(a):
|
Z danych statystycznych (patrz wyżej) wynika co najwyżej, że w ten sposób co najwyżej uratował Igbekeme od zawalenia bramki w kolejnym kluczowym meczu
|
Teraz dane statystyczne? Super.

Otóż z danych statystycznych wynika dokładnie to, o czym piszę:
Sobolewski swoją kretyńską decyzją pozbawił zespół dużej ilości odbiorów, podań progresywnych, przynajmniej kilku prostopadłych,wygranych w pojedynków jeden na jeden i skasowanych akcji rywali, możliwości groźnych strzałów z dystansu, dynamiczniejszego doskoku w środku pola, szybszego przenoszenia ciężaru gry i konstruowania akcji - to wszystko "statystycznie" w prawie
każdym meczu wnosił do Wisły i zapewniał jej Igbekeme. To wprost wynika z historii jego występów tamtej wiosny.
Oczywiście możesz dowodzić, że ów brak jest bez znaczenia czy wpływu na obraz gry, by dopasowywać rzeczywistość do swoich tez i wyobrażeń. Wprost nie mogę się doczekać.
Z równą niecierpliwością czekam jak dalej będziesz - używając Twoich słów - "robił z logiki kobietę lekkich obyczajów" próbując wykazywać, że błędy Sobolewskiego w postaci złej taktyki, fatalnych zmian, beznadziejnej organizacji stałych fragmentów gry, czy wystawiania piłkarzy na egzotycznych dla nich pozycjach również nie miały kluczowego lub decydującego wpływu na obraz tego i innych meczów w końcówce sezonu. I oczywiście były tak naprawdę nie jego błędami, tylko błędami Kiko, bo to niby on, a nie Sobolewski jest ojcem ówczesnej porażki.
MaLk napisał(a):
|
Brawo, Sherlocku. Właśnie odkryłeś na czym polegał zarzut. W większości dawał radę. W kluczowych meczach dawał d*py. Jak cała reszta tego "dobrze funkcjonującego mechanizmu"...
|
Watsonie, wyjaśnij w końcu na jakiej to zasadzie traktujesz 12 wygranych meczów Wisły tamtej wiosny jako nie kluczowe, nie decydujące dla walki o awans i rozgrywane pod mniejszą presją punktową, często z lepiej grającymi zespołami niż Zagłębie?
Skoro według Ciebie mieliśmy niby zespół złożony z zawodników niezdolnych psychicznie do wygrywania takich spotkań, jakim cudem ten sam zespół aż 12-krotnie stanął na wysokości zadania i pokonał swoich rywali grających nawet lepiej niż to Zagłębie?
I na jakiej zasadzie bronisz założenia, że wyjęcie z zespołu jednego z najważniejszych zawodników nie wywiera wpływu na obraz meczu i jakość gry zespołu ciągle robiąc z logiki prawdziwą kobietę lekkich obyczajów? Bo całkiem niepotrzebnie naoglądałeś się meczów Igbekeme z Puszczą, Ruchem i ŁKS jakby to, co się tam działo miało jakiekolwiek przełożenie na mecz z Zagłębiem, gdyby Igbekeme w nim grał. Każdy mecz jest inny. Współczuję straty czasu i nieustannego posługiwania się wadliwą argumentacją.
