Patryko napisał(a):

Ja tego nie kupuję. Z tej argumentacji wynika, że trener jest ojcem tylko i wyłącznie sukcesów, natomiast porażki są poza jego wpływem. Na pewno problemem są gwiazdy wybierające sobie mecze, w których zabłysną, ale nie powiesz mi, że trener nie ma narzędzi, żeby tych leserów zmusić do wysiłku.
Może problem leży w kontraktach, których podstawa jest dużym % ogólnej sumy wypłacanej zawodnikowi, bez względu na jego formę sportową?
|
Tu nie chodzi, czego ojcem jest trener. Tylko o to czy trener ma pojęcie o robocie czy nie. Puchar pokazuje że ma. Pokazuje też że grajki jak zepną dupę to potrafią. Liga pokazuje, że spiąć dupę potrafią od wielkiego dzwonu. To nie jest wina trenera, tylko klimatu w klubie który kształtował się latami. Początkiem, były brednie Królewskiego, że w Wiśle na wyniki przyjdzie czas. to było na początku Skowronka. Jeżeli taki przekaz idzie z góry to nie ma co się dziwić że w szatni jest ciągłe bajo bongo. Przykład Jarocha dzielącego premie jest bardzo wymowny. Ten klimat można zmienić ale nie w kilka miesięcy.
Jakie ma narzędzia? Posadzić na ławie, wysłać do rezerw, co więcej? Przy czym trzeba wygrywać bomu średnią wszyscy liczą. A co jak leserów jest ponad połowa i zaczyna się "przegrajmy jeszcze ze dwa razy to trener poleci i będzie spokój" i do kreciej roboty wysyła się młodych bo ic najłatwiej potem wytłumaczyć. To nie jest takie proste.
Czas kiedy możliwe są jakieś głębsze zmiany teraz się zbliża, zobaczymy co z tego wyniknie. Perspektywa gry w pucharach to dla wielu duży magnes.